Jak głosi stara maksyma szczęśliwy pracownik to dobry pracownik. Ten fakt od dawna stosują najwięksi potentaci w różnych dziedzinach, a wedle wszelkich rankingów prym wśród uszczęśliwiających pracodawców wiedzie Google. Morale jest równie ważne w Football Managerze, co dobrze odwzorowuje rzeczywistość.
Ciężko myśleć o wygrywaniu, gdy piłkarze traktują treningi jako katorgę, nie znoszą swoich kolegów, a atmosfera na zajęciach jest bliższa pogrzebowi niż hulance. Obecnie wszyscy czołowi szkoleniowcy zdają sobie sprawę z tego, jak ważna jest psychologia przy odnoszeniu niebywałych sukcesów, często decydując się na zatrudnienie wszelkiej maści psychologów sportowych mających za zadanie zadbać o kondycje psychiczną graczy. Wiele aspektów wpływa na „szczęśliwość” zawodników, więc postaram się przybliżyć kilka z nich.
Najważniejszym i chyba najbardziej oczywistym z nich jest to, ile dany zawodnik przebywa na murawie. Dobrze wiadomo, że pierwszymi, którzy przestają się należycie przykładać do ćwiczeń, bądź idą się żalić prasie, są ci notorycznie przesiadujący na ławce. W czasie okienek transferowych trzeba poważnie zastanowić się, czy na pewno potrzebnych jest aż tylu graczy, a jeśli kadrę uznamy za zamkniętą, nie wolno stworzyć „żelaznej jedenastki”, która gra pomimo wszelkich przeciwności losu. Polecam odpuścić mniej istotne rozgrywki na rzecz ogrywania rezerwowych – by żyło się lepiej.
Jeśli jesteśmy już przy sprawie ilości zawodników w kadrze, to również nie należy przesadzać z proponowaniem naszych graczy innym klubom. Notoryczne i nieefektywne próby pozbycia się z zespołu danego delikwenta nie sprawią, że piłkarz będzie do nas przyjaźnie nastawiony. Jeśli widzimy, że nie ma klubów chętnych do zatrudnienia zbędnego nam gracza, to radziłbym wycofać go z listy transferowej. Taki krok może wpłynąć na niego motywująco, a skoro i tak nie mamy specjalnej możliwości pozbycia się niechcianego zawodnika, to jego obecność na liście transferowej i tak niewiele zmieni.
Kolejną sprawą jest wygrywanie. Bardzo łatwo wpaść w różnorakie serie, a każdy kolejny tryumf będzie rozpędzał naszą drużynę. W konsekwencji rywalom coraz trudniej będzie przychodziło znalezienie sposobu na jej zatrzymanie. Oczywiście działa to również w drugą stronę, porażka za porażką zdemoluje morale graczy i już będziemy mogli rozglądnąć się za nową pracą. Pewnie są to, jak mawiał Kaczyński, oczywiste oczywistości, lecz pod to zagadnienie można podpiąć zręczny trick. Otóż FM-owy świat na równi traktuje epickie zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów i wgniecenie w murawę szóstoligowca w meczu o puchar wójta. Wykorzystując ten fakt i widząc przygnębione twarze naszych podopiecznych, możemy zaproponować sparing naszym rezerwom, odnieść spektakularne zwycięstwo i cieszyć się ze szczęścia pupili.
Często spore kłopoty sprawiają krnąbrni młodzieńcy, którzy dopiero smakują futbolowy szczyt. Takim adeptom piłkarskiego rzemiosła przydałby się ktoś, kto wskazałby właściwą drogę ku sukcesom – mentor. Na kogoś takiego warto wybrać doświadczonego gracza o raczej spokojnym charakterze, w końcu nie liczyłbym na to, by nawet 30-letni Patryk Małecki mógł nauczyć czegoś pozytywnego w tym aspekcie. Warto również zwrócić uwagę, czy młody zawodnik nie ma pośród ulubieńców konkretnego piłkarza z naszej kadry, ponieważ w takim wypadku szansa, że mentor się sprawdzi drastycznie rośnie. Muszę jednak dodać, iż jeśli nie trafimy z wyborem „nauczyciela”, to junior może się obrazić, co przyczyni się do spadku jego morale.
Sporą szansę na podbudowanie nastrojów są konferencje prasowe. Nic tak dobrze nie robi na psychikę piłkarza jak słodkie niczym miód komplementy. Tworzy się taki łańcuszek „świetnie zagrałeś!”, „też jest pan świetny trenerze” i wzajemne przymilanie się na treningach. Oczywiście nie należy naszych gwiazdek rozpieszczać. Musicie przyznać, że stwierdzenie „jesteś genialny” po przegranym zero cztery meczu zakrawałoby na chorobę umysłową. Odradzam jednak notoryczne ruganie czy horrendalne kary finansowe, budżetu nam nie uratują, a kilku gwiazdorów może się obrazić.
Źle na zawodników działa również wystawianie ich na nienaturalnej pozycji. Jasne, jeśli nagle dwóch podstawowych lewych obrońców złapie kontuzje, a w rezerwie jawi się jedynie amator pączków, to można pokusić się o epizodyczne wystawienie tam kogoś innego, lecz notoryczne „krzywdzenie” piłkarza całkiem nową pozycją może być brzemienne w skutkach. Oczywiście zupełnie inną sytuację mamy w momencie, gdy od jakiegoś czasu zawodnik uczy się nowej roli na treningach, wtedy należy próbować go właśnie w tym nowym miejscu.
Warto również zadbać o to, by nasze wypowiedzi dla mediów nie były kompletnie oderwane od rzeczywistości. Jak gracze mają uwierzyć w płomienną rozmowę motywacyjną jeśli wcześniej obiecaliśmy kupno gwiazdy, zamykając jednocześnie transfery jedynie na sprzedażach? Wiarygodność to całkiem ważny aspekt przy tworzeniu dobrych morale.
Jak wiadomo czasem najlepszą motywacją są pieniądze, godziwe premie za osiągane rezultaty mogą zdziałać cuda. W piłkarskim światku wszystko kręci się wokół finansów, więc niestety musimy się temu podporządkować, nikt nie będzie chciał rywalizować o uścisk trenera. Wiąże się z tym kolejny problem – kontrakty. Jeśli nie jesteśmy w stanie spełnić oczekiwań naszego gwiazdora, to naprawdę lepiej jest go puścić za godziwą stawkę do innego zespołu. „Z niewolnika nie ma pracownika” – to rzeczywiście jest prawda. Ciągle grymaszący jegomość na pewno nie jest idealnym wzmocnieniem naszego składu i lepiej odrzucić na bok sentymenty z korzyścią dla drużyny.
Istnieje również ciekawy sposób pogorszenia nastroju jednego z graczy najbliższego rywala. Na łamach prasy informujemy o tym, iż uważamy danego zawodnika za najsłabsze ogniwo w drużynie przeciwników i podkreślamy, że postaramy się skrzętnie to wykorzystać. Oczywiście ten piłkarz wygłosi płomienną mowę, iż zrobi wszystko, by zdyskredytować nasze słowa, lecz w większości przypadków zauważymy zdecydowany zjazd w dół jego nastroju i najczęściej zagra zdecydowanie poniżej swoich umiejętności. Oczywiście należy zrobić to w odpowiednim momencie, według mnie optymalnym terminem są dwa-trzy dni poprzedzające spotkanie. Czasem jednak, jeśli wybierzemy zawodnika silnego psychicznie, nasze działanie może odnieść przeciwny skutek, dlatego radzę przyjrzeć się najpierw jego atrybutom psychicznym.
Jest jeszcze sporo różnych wydarzeń, które mogą wpływać na poziom zadowolenia piłkarzy, jak choćby rozmowy motywacyjne, lecz jest to temat na osobny tekst.