3.12.2012
Javier cichutko usiadł na ławce obok mnie. Somavilla miał tę cudowną umiejętność nie absorbowania swoją osobą otoczenia. Dar towarzyszenia czynił z niego fantastycznego współpracownika. Teraz także bez słowa usiadł obok i dołączył się do wspólnego oglądania przedpołudniowych zajęć na bocznym boisku.
- Masz zamiar częściej wystawiać do gry Rubena? - rzekł po chwili.
Spojrzałem na niego.
- Mówił coś? - spytałem.
Pokręcił przecząco głową.
- Widzę tylko, że mocno pracuje ostatnio nad formą.
To prawda. Palazuelos od kiedy dołączył do drużyny grał drugie, a czasami nawet trzecie skrzypce. Nie skarżył się. Nie miotał. Pracował. A kiedy dostawał już szansę gry, spisywał się naprawdę dobrze.
- Nie wierzę, żeby był w stanie wbić się między Ivana i Inigo.
Javier kiwnął głową ze zrozumieniem.
- A może spróbuj przesunąć go do pierwszej linii. Nieźle współpracuje z Sergio.
- Może...
Siedzieliśmy tak jeszcze kilka dobrych minut, kiedy przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
- Wiesz, rozmawiałem ostatnio z pewnym gościem na temat frekwencji.
Javier zerknął w moim kierunku.
- No przecież wiesz, że próbujemy od wielu miesięcy bezskutecznie ożywić to miasto.
Uśmiechnął się.
- Czekałem kiedy o to w końcu zapytasz.
- Naprawdę?
- Tak.
Odwróciłem się w jego kierunku.
- Musi być jakiś sposób, żeby zachęcić tych ludzi do kibicowania. Nie wierzę, że w ponad stutysięcznym mieście nie potrafimy zapełnić stadionu nawet w połowie.
Javier wstał. Spojrzał jeszcze w kierunku boiska, po czym rzucił w moim kierunku:
- To jest bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje.
Nie zrozumiałem.
- Nie rozumiem.
- Jest tylko jeden sposób, aby zmienić obecną sytuację, ale prawdę powiedziawszy, nikt w klubie w niego już nie wierzy.
- W co nie wierzy? - zmarszczyłem brwi. - Możesz mi rozjaśnić w głowie?
- Ja nie mogę. Ale jest ktoś kto z pewnością zrobi to doskonale.
- Kto taki?
Javier wyciągnął rękę na pożegnanie w moim kierunku, a kiedy poczułem ciepły uścisk jego dłoni powiedział:
- Powinieneś pogadać z Estébanem Soto.
Zatkało mnie. Spojrzałem na niego z niedowierzaniem.
- Znajdziesz go...
- Wiem gdzie go znajdę.
8.12.2012
Jeżeli tak ma wyglądać gra zespołu bijącego się o Primera División, to ja przepraszam. Mieliśmy dziś częściej piłkę przy nodze, ale już zrobić z nią coś sensownego nie umieliśmy. Żenujący spektakl przedłużył naszą serię meczów bez zwycięstwa do czterech i zaczynam się poważnie obawiać o przyszłe losy mojej ofensywnej taktyki. Zespół chyba nie czuje się zbyt dobrze na połowie rywali. Brakuje nam graczy kreatywnych i zdeterminowanych jednocześnie na tyle, żeby brali na siebie ciężar gry i potrafili pociągnąć zespół. W meczach ze słabszymi rywalami jest poprawnie, ale kiedy przeciwnik podnosi nam poprzeczkę nie potrafimy się przebić przez dobrze zorganizowaną defensywę.
Nie wykonuję jeszcze nerwowych ruchów z ustawieniem, ale martwię się porządnie. Lekko poszerzam pole gry i cofam delikatnie linię defensywy, robiąc tymi dwoma ruchami nieco więcej miejsca w środku pola. Może mniejszy pressing pozwoli nam bardziej rozwinąć skrzydła?
10.12.2012
Niestety zaczynam mieć problemy z Nikao. Po odejściu Fernando włączyłem go do pierwszego składu, choć między nami mówiąc miałem wobec niego inne plany. Zagrał w kilku meczach, spisał się słabo, ale po tak młodym zawodniku i do tego pochodzącym z Brazylii nie spodziewałem się, żeby od razu rzucił mnie na kolana. Wiem, że aklimatyzacja to kluczowy problem dla piłkarzy zza oceanu. Tymczasem ten zaczął opowiadać na lewo i prawo, że ma nadzieję na przejście do większego klubu (sic!). Zaczynam rozumieć dlaczego tak bardzo się upierał przy ledwie dwuletnim kontrakcie i dlaczego tak małe zainteresowanie budził u konkurencji. Zdaje się, że wlazłem na minę pod tytułem: przerost ambicji nad treścią. Przede mną zimowe okno transferowe i zdaje się, że mogę na tym piłkarzu tylko stracić. Jeżeli nie okiełznam go do końca grudnia i nie przekonam do gry dla Jaén, nie będzie wyjścia. Będę musiał go jak najkorzystniej opchnąć gdzie się da i poszukać kolejnego napastnika.
12.12.2012
Rewanżowa porażka z Alicante przepycha nas co prawda do kolejnej rundy, ale graliśmy w dalszym ciągu bez życia. Impas trwa.
Kompletny chaos w statystykach. Nie widzę żadnych prawidłowości. Czasami więcej mamy dobrych odbiorów przy ostrym pressingu, czasami łagodniejszy pressing daje lepsze efekty. Krótkie podania dawały lepsze posiadanie piłki, ale głównie w strefie obronnej. Teraz przesunęliśmy ciężar gry do przodu kosztem celności zagrań i tracimy zbyt wiele łatwych piłek na połowie rywala. Brak, co gorsza, jakichkolwiek oznak postępu.
16.12.2012
Ostatni mecz w tym roku przyjmuję z ulgą, podobnie jak zapewne i zawodnicy. Zwycięstwo uspokaja nieco moje nerwy, ale nie uspokaja głowy. Zwyciężamy głównie dzięki błędom rywali niż swojej dobrej grze.
Rozpuszczam drużynę na tygodniowy urlop. Następny mecz gramy dopiero 6 stycznia z Murcią u siebie. Muszą odpocząć od piłki, a ja porządnie się zastanowić co dalej począć z tą taktyką i solidnie przygotować się do zimowego okna transferowego.
19.12.2012
W kolejnej rundzie Pucharu Federacji zagramy derby z Granadą. Rywal do ogrania. Pierwszy mecz na wyjeździe.
21.12.2012
Roberto Alegre przysłał z Brazylii raport na temat ciekawego zawodnika. Wygląda naprawdę interesująco, więc poprosiłem o szczegóły.
Regularnie grywa także w młodzieżowych reprezentacjach Brazylii, a w zeszłym roku zdobył złoty medal na Igrzyskach. Ręce świerzbią. Nie wiem tylko ile taki zawodnik będzie kosztował. Zapowiada się nieźle, ale w macierzystym klubie zadomowić się nie potrafi. Regularnie wypożyczany od wielu już lat, w sumie rozegrał więcej meczów dla Vasco niż dla Madureiry. Potrzebuję obserwacji.
27.12.2012
Postanawiam nie grzebać już w taktyce, a raczej zmienić nieco reżimy treningowe i sposób motywacji zawodników. Przypomniałem sobie jak źle znoszą presję. Będę od dziś nieco bardziej wyrozumiały po meczu i nieco mniej wymagający przed. Zobaczymy czy to coś zmieni.
2.01.2013
Otwarte okno transferowe przynosi kilka podchodów pod moich zawodników, ale w sumie nie ma się czego obawiać. Stoimy finansowo na mocnych nogach, a oferty są raczej śmieszne niż straszne. Gorzej, że Nikao nie pomogły ani prośby, ani groźby. Poprosił nawet o wystawienie na listę transferową. Odmówiłem. Teraz jest już poważnie zaniepokojony i otwarcie mówi, że chce odejść. Daję zaporową cenę póki ma jeszcze półtorej roku do końca kontraktu, ale coś czuję, że przegram tę bitwę. Jak nie opchnę go teraz za dobrą kasę, latem będę już w sytuacji podbramkowej, a za rok już z nożem na gardle. Wyjścia jednak nie ma. Postaram się wycisnąć z niego maksa i wywalić czym prędzej z Jaén. Szkoda. Nadal uważam, że to może być świetny napastnik w przyszłości. Jakiś duży klub będzie miał z niego pożytek. Kiedyś. Bo na razie nikt się nim nie interesuje. I nie dziwota. Prócz dobrych zapowiedzi nic jeszcze na boisku nie pokazał.
3.01.2013
Moja aktywność tej zimy na rynku transferowym ogranicza się wyłącznie do rozglądania się za następcą dla Nikao i wyłapywania kolejnych młodych perełek. Postaram się także wypożyczyć całą młodzież, która nie przekonała mnie do siebie jesienią (Gur, Pasquato, Manu) oraz tę, która się marnuje w juniorach zamiast grać (Jesus, Acosta).
Interesujące i krzepiące informacje dotyczące Allana przekułem na ofertę.
6.01.2013
Zimny prysznic w postaci bramki rywali podziałał na szczęście na moich zawodników. Podrażniona ambicja dała znać o sobie. Wygrywamy pewnie i rzeczywiście środek pola wyglądał nieco lepiej.
Nie zmienia to jednak ani mojej oceny, ani świadomości, że potrafimy grać lepiej. Nie wiem tylko czy to ja zawodnikom przeszkadzam, czy też coś innego?
Planujesz kolejne odcinki tego opowiadanie czy już na tym poprzestaniesz?;)
to mocno przeciętni zawodnicy i wrażenia nie robią.
czemu Lipa już nie pisze?