Dla fanów rozkładania taktyki na czynniki pierwsze będzie to na pewno poradnik, który wykorzystają w prowadzeniu swojej drużyny. Jeśli nie chcecie rwać sobie włosów z głowy, czy rzucać otaczającymi Was przedmiotami po kolejnych porażkach, musicie go przeczytać. Zaczynamy!
Aby przeanalizować grę naszej ekipy musimy skupić się na trzech aspektach związanych z tematem: statystyką meczową, indywidualną oraz analizą. Każdym z ekranów zajmiemy się pojedynczo.
STATYSTYKI MECZOWE
Przykładowe statystyki meczowe wyglądają następująco:
Liczby takie jak posiadanie piłki czy ilość strzałów znane są zapewne każdemu fanatykowi. Zazwyczaj (choć nie zawsze!) definiują one, która drużyną jest stroną przeważającą. W tym przypadku widzimy, że gospodarze - Legia Warszawa - toczą z gośćmi dosyć wyrównany bój. Oddali na bramkę przyjezdnych cztery uderzenia więcej, jednak rzadziej są przy piłce. A jak mówi stare piłkarskie przysłowie: jeśli jesteśmy przy piłce, nie możemy stracić bramki. Wnioski wysnujecie sami. Celne dośrodkowania przeważały zdecydowanie na korzyść stołecznych, dlatego już stąd widać, że Belgowie nie atakują skrzydłami. Pozwalało nam to w czasie meczu na przekazanie naszym bocznym obrońcą polecenia wspierania ofensywnych akcji, a nawet atakowania! Tym sposobem zyskujemy dodatkowych zawodników podczas naszych akcji ofensywnych. Statystyka celnych podań powinna nam sugerować, iż powinniśmy wymieniać więcej krótkich zagrań. Współczynnik 68% celnych sprawia, że zbyt często piłka trafia do rywala, co może prowadzić do zagrożenia pod naszą bramką. Wiele mówi także średnia ocena zespołu. Jest ona praktycznie odzwierciedleniem aktualnej dyspozycji naszych podopiecznych.
STATYSTYKI DRUŻYNOWE
O tak, to jest prawdziwe bogactwo informacji! Możemy indywidualnie ocenić każdego zawodnika, wyciągnąć wnioski, po czym albo zostawić go w składzie, albo zostawić w szatni!
Dla bramkarza najważniejsze jest oczywiście to, ile razy musiał wyciągać piłkę z siatki. W tym przypadku Kuba Szumski uczynił to dwukrotnie. Jak przystało na golkipera przebiegł (lub przeszedł...) zaledwie 4,3 kilometra. Wbrew pozorom cenną daną jest ilość wykonanych przez bramkarza podań. Jakub zagrywał piłkę 17-krotnie, z czego zaledwie siedem razy pod nogi swojego kolegi z drużyny. Nie jest to co prawda oszałamiająca ilość, jednak taki wynik możemy tolerować. Średnia ocena wynosząca 7,0 w miarę usprawiedliwia pozostałe indolencje.
Boczni obrońcy, czyli Łukasz Broź oraz Jakub Wawrzyniak mają za sobą solidny występ. Pierwszy z nich został oceniony na okrągłą siódemkę, drugi na 6,9. W przypadku skrajnych defensorów istotna jest ilość dośrodkowań (jeśli ustawiamy ich w miarę ofensywnie), przechwytów, wygranych główek, rajdów i wślizgów. Były gwiazdor łódzkiego Widzewa pod tym względem wypada całkiem solidnie. Jego podania wędrowały zazwyczaj do zawodników z eLką na piersi. Wykonał dwa dośrodkowania, przechwycił solidną liczbę pięciu piłek. Dodatkowo trzykrotnie udanie wygarnął ją wślizgiem. Statystyki byłyby z pewnością lepsze, gdyby nie fakt, iż opuścił plac gry po 57. minutach. Lewy defensor, były gracz ateńskich Koniczynek, wypadł rewelacyjnie w defensywie, w ofensywie już dużo gorzej. 20 na 29 podań było celnych, przerwał akcję oponentów wślizgiem cztery razy, przechwycił aż sześć piłek, tyle samo razy wygrał pojedynek główkowy. Niestety nie wykonał ani jednego rajdu, ani razu nie wrzucił też piłki w pole karne. To jedyny mankament w jego grze tamtego wieczoru. Na uwagę zasługuje natomiast to, że przebiegł aż 10 kilometrów, co oznacza, że maksymalnie harował na własnej połowie.
W kategorii dobre zapisze ten mecz również duet środkowych obrońców. Dickson Choto i Hubert Wołąkiewicz byli bardzo skuteczni w defensywie, z większości pojedynków indywidualnych wychodzili z tarczą.
Świetnie w konfrontacji z Fiołkami spisywał się defensywny pomocnik - Janusz Gol. Wychowanek Sparty Świdnica był pracowity jak mrówka. Od pierwszego do ostatniego gwizdka robił to, co do niego należało - uprzykrzał życie rywalom. Wygrał pięć pojedynków, trzy razy przechwycił piłkę, oddał jeden celny strzał i wykonał trzynaście celnych podań. Biorąc pod uwagę, że jego obszar poruszania to tylko okolice środka boiska, można być bardzo zadowolonym z przebiegniętych przez niego ponad 10 kilometrów. Dużo gorzej spisywał się jego partner ze środka - Boldizsár Bodor. Węgier był często niewidoczny, nie przeprowadził ani jednego rajdu, wygrywał mało pojedynków. Jak na rozgrywającego, jego podania za często wędrowały do rywali. Głównie to było przyczyną tego, iż w przerwie został zmieniony przez Felipe Andersona.
Kapitan Legionistów, ofensywny pomocnik Maciej Iwański, w meczu z Anderlechtem zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Ustawiony tuż za napastnikiem zagrał dwie kluczowe piłki, idealnym pressingiem straszył brukselską defensywę i zgarnął dobrą ocenę 7.3. Być może byłaby ona dużo wyższa gdyby nie fakt, iż tylko raz próbował strzału z dystansu. W dodatku niecelnie.
Gwiazdą tego spotkania był bezdyskusyjnie Maciej Rybus! Skrzydłowy Wojskowych dwukrotnie trafił do siatki rywala, przeprowadził dużo skutecznych rajdów, niejednokrotnie wkręcając bocznych obrońców w murawę. Zasłużona ocena 9.3. Grający po przeciwnej stronie Miroslav Radovic nie wytrzymał trudów spotkania i na 12 minut przed ostatnim gwizdkiem opuścił murawę. Serb zaliczył kilka wspaniałych rajdów oraz celnych dośrodkowań. Grający po jego stronie Olivier Deschacht miał sporo problemów z upilnowaniem Mira.
Wysunięty napastnik Michał Kucharczyk spędził na murawie 90 minut. Na 16 jego podań, aż 15 było celnych. Dodatkowo zdobył jednego, za to arcyważnego gola. Wygrał kilka istotnych pojedynków główkowych.
Jakie ogólne wnioski możemy wyciągnąć? Statystyki na które musimy zwracać najbardziej uwagę to:
Z oczywistej przyczyny pomijam zapoznawanie się z oceną liczbową gry.
Rzut oka na statystyki indywidualne rywali, ekipy Les Mauve et Blanc. Konkluzja jaką wyciągamy po zapoznaniu się z liczbami jest następująca: konieczne było wyeliminowanie z gry Romelu Lukaku oraz Lucasa Biglii, który posyłał bardzo wiele kluczowych piłek do napastników. Bardzo kiepski występ zaliczyli Marcin Wasilewski oraz Casemiro. To właśnie na nich najczęściej powinni grać nasi podopieczni. Wasyl powinieni zostać objęty wysokim pressingiem, ponieważ jego podania są bardzo niecelne. Roland Juhasz panuje w powietrzu, czyli gra szybkimi podaniami po ziemi nie da mu szansy się wykazać. To tylko kilka wniosków. Reasumując, zwracamy uwagę na skrajne dane oraz analizujemy.