2.03.2010
W to, że warto przekopywać się godzinami przez raporty scoutów, garściami przesiewając dziesiątki zawodników nie wątpiłem nigdy. To, że najbogatsze kluby posiadają w swoich drużynach prawdziwe perełki jest tajemnicą poliszynela. A mimo to nie wierzyłem w to co widzą moje oczy, kiedy dziś rano Tarraga położył na moim biurku dwie teczki. Pierwsza opatrzona tytułem Víctor Vázquez Solsona.
Zawodnik nie rozegrał do tej pory ani jednego meczu w seniorskiej kadrze Blaugrany, a i w jej rezerwowych składach cudów nie dokonywał. A jednak same jego umiejętności musiały wzbudzać zainteresowanie.
Co dziwne zawodnik nie wzbudzał entuzjazmu na rynku transferowym, choć od co najmniej dwóch miesięcy mógł negocjować bez przeszkód z każdym potencjalnym oferentem. Przeoczenie? A może jakiś haczyk? Zarządzić obserwacje, czy od razu brać rybę na wędkę?
Druga teczka dotyczyła zawodnika Celty Vigo Iago Aspasa.
Rzecz przestawiała się podobnie. Niezłe umiejętności i spore doświadczenie jak na młody wiek, choć widoczny brak występów w pierwszej kadrze zespołu.
Zainteresowanie nikłe, a konkurencja słaba.
Dałem skautom jeden tydzień na sprawdzenie obu. Trzeba szczególną uwagę zwrócić na atrybuty mentalne, kontuzje i osobowość. Tym niemniej, o ile nie okażą się oni Owenami czy Cantonami, pozyskanie za darmo z końcem sezonu takich dwóch graczy uznałbym za uśmiech losu.
Lepiej późno, niż później.
7.03.2010
Mecz bez historii, ale mecz z ważnym wynikiem. Toledo znowu stanął na wysokości zadania. Niestety w stosunku do poprzedniego ustawienia straciliśmy zarówno na płynności gry, jak i na jakości skrzydeł. Mamy kłopot z prowadzeniem gry, celnością podań i odbiorem piłki. Cieszy jednak, że drużyna jako tako się trzyma. Wciąż traktuję obecną taktykę jako przejściową. Wymuszoną obecnym stanem rzeczy.
9.03.2010
Jak nie ma, to nie ma. Jak są, to zlatują się stadami. Dziś z raportów skautów wyłapałem chyba niezłego bramkarza
oraz kolejnego obrońcę
Za Crespo będzie trzeba coś zapłacić, ale mam już dobre układy w Gimnastice po transferze Zalo. Lopezowi trzeba tylko solidnej pensji. Na razie obserwacje. Poczekam na dokładniejsze raporty skautów.
10.03.2010
Nie czekam dłużej w sprawie Vázqueza. Pierwsze raporty nie przyniosły niczego niepokojącego, a boję się, że ktoś jednak wpadnie na jego trop. Składam po cichu ofertę. Aspasa jeszcze pooglądam.
Trzeba skupić się na lidze, bo za trzy dni przyjeżdża do nas lider, do którego tracimy już ponad dwadzieścia punktów, ale liczy się także morale. A to mogłoby znacznie skoczyć po zwycięstwie, tym bardziej, że mecz będzie szedł w telewizji.
13.03.2010
Rano radość, wieczorem smutek. Vazquez przyjął nasze warunki! Od lipca będzie biegał w biało - fioletowej koszulce Jaén. To bardzo ważny transfer dla mnie. Pierwsze tak duże wzmocnienie formacji ofensywnej i pierwszy dobry technik w drużynie.
Pomimo tego, że starałem się mój entuzjazm z tego transferu przelać na zespół, wieczorem Cadiz pokazał nam nasze miejsce w szeregu. Statystyki może tego nie pokazują, ale naprawdę brakowało nam bardzo wiele. Jedynie z kontrataków byliśmy w stanie stworzyć zagrożenie pod ich bramką. Niedziałające skrzydła, niecelne podania, błędy w kryciu, a co najgorsze zespół indywidualnych popisów, zamiast zwartej kolektywnej współpracy. Na naszej pozycji ligowej to się znacznie nie odbiło, ale bardzo mnie przygnębiło. Zobaczyłem na własne oczy ile nam brakuje do najlepszych i co nas czeka w drugiej lidze, kiedy jakimikolwiek drzwiami się tam wciśniemy. Cóż, po niemal donoszonej ciąży w Jaén przede mną zaczyna się trud wychowania tego niemowlęcia. Dziś gnój dostał po dupie od starszaków.
Co gorsza to żałosne w naszym wykonaniu widowisko oglądała rekordowa liczba 1435 widzów, co oznaczało także rekordowe wpływy do kasy – 18 tys. euro. Obawiam się, ze długo nie zobaczymy tych kibiców z powrotem.
16.03.2010
Pomimo niejednoznacznych opinii skautów i wątpliwości co do mentalnej dojrzałości Lopeza, zaryzykowałem. Uzgodniliśmy warunki i podpisaliśmy kontrakt. Przejdzie do nas z końcem sezonu.
21.03.2010
Wyjazdowy mecz z broniącym się przed spadkiem Jerez Industrial wykorzystałem do kolejnej rewolucji taktycznej. Tym razem przeszliśmy na klasyczne 4-4-2.
Ryzyko gry dwoma jedynymi napastnikami jednocześnie jest mi znane, ale po dokładnej analizie statystyk z meczów granych poprzednim ustawieniem okazało się, że mecz z Cadiz uwydatnił tylko to co i tak wołało o pomoc. Zbyt gęsto z tyłu, zbyt luźno z przodu. Skrzydłowi mieli stanowczo zbyt mało miejsca, a defensywny pomocnik miotał się między defensywą a pomocą nie wnosząc wiele do gry. Doświadczony zespół Cadiz wykorzystał tylko nasze słabe strony zamykając środek pola i grając szeroko z pominięciem drugiej linii. Efekt przejścia do bardziej zrównoważonego ustawienia był od razu widoczny w dzisiejszej potyczce, choć w notatkach z przebiegu meczu mam wciąż więcej znaków zapytania, niż wykrzykników.
Osiem meczów do końca sezonu.