W poprzednim artykule, którym – mam nadzieję – nikogo specjalnie nie zanudziłem, opisywałem jak powinien rodzić się pomysł na zespół. Od tego momentu do ustalenia konkretnej taktyki długa droga. Przykładem na użytek niniejszej serii poradników będzie zespół Hajduka Split, drużyny w skali Europy idealnie… przeciętnej.
Split jest drugim co do wielkości miastem w Chorwacji. Kraju ani o specjalnie długiej historii piłkarskiej, ani o specjalnie wielkich sukcesach. Zdecydowałem się objąć akurat ten zespół z paru powodów. Pierwszym z nich były powody osobiste – bywałem w Chorwacji wielokrotnie, zarówno prywatnie jak i zawodowo. Ponadto, bywałem również na ligowych spotkaniach Hajduka. Drugim – inspiracja zespołem z niedalekich okolic, Crveną Zvezdą Belgrad, drużyną, która sięgnęła w 1991 r. po zwycięstwo w ówczesnej Lidze Mistrzów (osobiście nie pamiętam tego wydarzenia, moim pierwszym świadomie oglądanym finałem LM był ten, gdy Ajax pokonał w finale broniący tytułu AC Milan). Trzecim – przeciętność Hajduka. Jest to bowiem zespół ze średniego piłkarsko kraju (gorszego od Anglii, Hiszpanii czy Francji, lecz lepszego od Bułgarii, Węgier czy Polski), co pewien czas kwalifikujący się do europejskich pucharów, mających niespełnione ambicje pokonania niekwestionowanego lidera chorwackiej piłki – Dinama Zagrzeb. Ostatecznie czwartym powodem było hipotetyczne wyobrażenie z cyklu "co by było, gdyby…". Ciekaw bowiem jestem, co by było, gdyby Hajduk nie sprzedawał takich zawodników, jak Igor Tudor (grający przez dekadę w Juventusie), Darijo Srna (w mojej ocenie jeden z lepszych – a na pewno bardziej niedocenianych – bocznych obrońców w Europie), Niko Krajncar (czołowy skrzydłowy Portsmouth) czy Nikola Kalinic (gra w Blackburn i myślę, że o nim jeszcze będzie głośno).
Wiemy już więc, dlaczego akurat Hajduk. Moim zdaniem, zespół ten idealnie odpowiada potrzebom niniejszego cyklu – na jego podstawie bowiem można znaleźć porady zarówno dla czołowych drużyn (jaką zespół ze Splitu jest w swoim kraju), dla średniaków (Hajduk w Lidze Europejskiej) jak i dla kompletnych outsiderów (Liga Mistrzów – tak, udało mi się do niej dobić zespołem z Chorwacji).
Adnotacja na wstępie – tekst ten nie stanowi przykładu idealnego sposobu prowadzenia klubu i nie chciałbym, by w ten sposób został odebrany. To tylko mój sposób na prowadzenie drużyny, przyniósł mi sporo sukcesów i – przede wszystkim – frajdę, której dawno nie czułem grając w FM-a (ostatnio chyba w FM 2006). Tekst ten nie stanowi też przechwałki – w porównaniu z tymi, którzy Szombierkami Bytom zdobywają Ligę Mistrzów sześć razy z rzędu, ja dalej tkwię w trzeciej lidze. Tekst ten nie jest również zakamuflowaną formą opisu kariery w klubie – ja nie z tych.
Wracając do rzeczy – obejmując Hajduka Split zastałem następującą sytuację.
SKŁAD I PERSONEL
Zespół posiadał ustabilizowaną kadrę, z przynajmniej dwoma zawodnikami na każdą pozycję, z czego większość była w kwiecie wieku (22 – 27 lat). Stanowiło to dobry prognostyk na przyszłość. Zespół U-19 reprezentowany był tłumnie (prawie 50 zawodników) i obfitował w potencjalne przyszłe gwiazdy Splitu, którym pragnąłem dać rozbłysnąć, zarówno w kraju, jak i w Europie. Do Chorwacji nie dotarł jeszcze taki wynalazek, jak drużyna rezerw, w związku z czym takowej po prostu nie było (w sumie nic dziwnego, skoro utrzymanie ligi rezerw swoje kosztuje, a przepisy UEFA w kwestii finansów spełniają ledwie cztery drużyny z chorwackiej ekstraklasy, co swoją drogą miało być niedawno powodem do jej ograniczenia do ledwie 10 zespołów). W klubie zastałem również sporą ilość trenerów zespołu młodzieżowego (5 trenerów zespołu juniorskiego na 7 trenerów zatrudnionych), co również dało mi pewien obraz o charakterze zespołu, jego polityce finansowej, transferowej i podejściu do zmagań ligowych.
ZARZĄD, OCZEKIWANIA, SYTUACJA LIGOWA
Zarząd klubu nie oczekiwał niemożliwego, presji więc nie czułem – Hajduk od pięciu lat nie zdobył mistrzostwa kraju, a po zdobyciu ostatniego tytułu sprzedano gwiazdę zespołu, Krajncara, który miałby zapewnione miejsce w pierwszej "jedenastce" każdego zespołu z Francji, Niemiec, Portugalii, Turcji czy Holandii. W ubiegłym sezonie sprzedany został również czołowy napastnik, kolejny z wychowanków, 20-letni Nikola Kalinic, zdobywca 15 bramek w niecałych 30 ligowych spotkaniach (znów pojawia się pytanie "co by było, gdyby…"). Zarząd nie gdybał i postawił jasny cel – minimum czwarte miejsce w lidze (czyt. awans do eliminacji do rozgrywek europejskich). Krajowy puchar nie stanowił żadnego priorytetu, wobec czego to właśnie w nim widziałem szansę oceny młodych talentów. W lidze zaś prym od czterech lat nieustannie wiodło Dinamo – zdecydowanie najbardziej utytułowany klub w kraju. Hajduk dwukrotnie, od zdobycia ostatniego tytułu mistrzowskiego, kończył rozgrywki na podium, dwa razy wyprzedzali go najwięksi poza Dinamem rywale – Osijek, Varteks, Slaven Belupo i Rijeka – którzy od ładnych paru lat odgrywali coraz większą rolę w chorwackiej ekstraklasie.
PRIORYTETY
Obejmując zespół z aspiracjami na zajęcie czołowych lokat w lidze i ambicjami na zaistnienie w Europie poprzez występy w Lidze Europejskiej, nie mogłem pozwolić sobie na eksperymenty. Należało sprawdzić skład, dokonać niezbędnych wzmocnień, ustalić podstawowych zawodników i bez zbędnych ceregieli od pierwszego spotkania o punkty zawalczyć o zwycięstwo. Ustaliłem więc, że moim głównym celem będą zmagania ligowe. Ewentualny występ w Lidze Europejskiej zależny był od doboru przeciwników w eliminacjach (Hajduk zaczynał od trzeciej rundy) – niekorzystne losowanie mogło zniweczyć wszystkie przygotowania, wobec czego nie chciałem się nastawiać na te rozgrywki. Puchar Chorwacji zarządowi potrzebny był jak świni siodło, postanowiłem go więc potraktować eksperymentalnie, testując w pierwszych rundach alternatywne ustawienie zespołu, sprawdzając jednocześnie zawodników z młodzieżówki.