Przygotowania przedsezonowe
Wszyscy ludzie zachwycający się wyczynami Leo Messiego czy niezłomnością taktyki Jose Mourinho skupiają się jedynie na głównym daniu serwowanym nam przez piłkarzy – meczu. Mało kto zagłębia się w szczegóły, dzięki którym mógł cieszyć się genialnym spektaklem. Hektolitry potu wylane na siłowni, setki kilometrów przebiegnięte podczas treningów czy tysiące strzałów oddanych podczas ćwiczeń... Wszystko składa się na pojedyncze 90 minut, podczas których trzeba pokazać, kto jest lepszy. Ważnym aspektem, od którego zależą poczynania drużyny w sezonie są sparingi. Od dobrego ułożenia planu gier towarzyskich jak i całego okresu przygotowawczego zależy bardzo dużo, zarówno w świecie realnym jak i wirtualnym. Warto poświęcić trochę czasu, by możliwie optymalnie przygotować zespół do długiego i męczącego sezonu.
BUDOWANIE KONDYCJI - TRENINGI
Nie od dziś wiadomo, że piłkarz nie jest najbardziej znaną zdyscyplinowaną jednostką. Niektórzy "kopacze" podczas międzysezonowych przerw lubią sobie pofolgować i czasem w tym przesadzają. Na pierwszym treningu zwykle panuje zdziwienie, dlaczego 40-metrowe crossy nie są już tak dokładne, jak jeszcze kilka tygodni temu. Równie wielką zagadką jest możliwość wyciskania ledwie 60 kg, zamiast mitycznych 75 kilogramów sprzed wakacji. W takiej sytuacji osobiście radzę zwiększyć obciążenia treningowe. Oczywiście trzeba to robić z głową, gdyż katowanie piłkarzy może się skończyć groźnymi kontuzjami. Jeśli w trakcie sezonu owe obciążenia są na poziomie średnim, można je na pewien okres zmienić na wysokie i rozważyć solidniejsze trenowanie siły i aerobiku kosztem innych ćwiczeń.
W tym miejscu polecam podzielenie kadry na tych, którzy szybciej odbudują swoją kondycję i formę, jak również tych, którym zajmie to więcej czasu. Pierwszej grupie należy szybciej zmniejszyć obciążenia, w celu "złapania świeżości" tak ważnej na początku sezonu. Dużym błędem jest traktowanie wszystkich swoich podopiecznych tak samo. Dzielenie "od linijki" nie jest dobrym wyjściem w świecie futbolu, ponieważ sukces wymaga indywidualnego podejścia do każdego z piłkarzy. Warto zwrócić uwagę na atrybuty fizyczne oraz mentalne danego delikwenta (jak np. wytrzymałość, pracowitość i siła) i dopiero w oparciu o nie dobrać ilość jednostek treningowych. Na ogół takie podejście zbiera później zdecydowanie większe plony niż pozostawienie standardowych reżimów.
BUDOWANIE KONDYCJI - SPARINGI
Nie warto planować meczów towarzyskich na początek cyklu przygotowawczego. Piłkarze kompletnie odizolowani od ciężkiej pracy mogą mieć syndrom potykania się o własne nogi. Ponadto zastane mieśnie stwarzają znacznie większe ryzyko kontuzji. Rada? Warto na okres od tygodnia do dwóch tygodni przygotować jedynie lekkie treningi i dopiero po tym czasie rozpocząc rozgrywanie pierwszych spotkań kontrolnych. Ostatni sparing powinien odbyć się na około sześć-osiem dni przed startem ligi.
Na pierwszych rywali polecam ekipy słabsze, niż prowadzona przez nas. Dobrym wyjściem wydaje się opcja kilkudniowego tournee po egzotycznym kraju. Oczywistym jest fakt, iż nie należy przykładać najmniejszej wagi do wyników (często wysokich) i raczej nie wysnuwać daleko idących wniosków odnośnie personaliów czy taktyki.
Już w tym momencie radzę ustalić jasny podział na graczy, którzy w zamyśle będą odgrywać ważne role w zespole, jak i tych, którzy więcej czasu spędzą na ławce rezerwowych. Oczywiście w trakcie sezonu zapewne nastąpią korekty w składzie, lecz trzon powinien zgrywać się od samego początku. Nie należy zapominać o tym, że gracze pełniący drugoplanowe role w zespole potrzebują jak najwięcej minut spędzonych na murawie podczas przedsezonowych spotkań. Wyjściem z tej sytuacji jest desygnowanie na co drugi mecz rezerwowej jedenastki. Udział w przygotowaniach powinna wziąć cała kadra pierwszego zespołu plus najzdolniejsi juniorzy, dzięki czemu będziemy mogli dokładniej się im przyjrzeć. Ilość meczów poświęconych budowaniu kondycji powinna zamknąć się w liczbie 4-5. Natomiast wszystkich przedsezonowych spotkań powinno być maksymalnie piętnaście, optymalnie 12-13.
SZLIFOWANIE TAKTYKI
Po rozegraniu kilku meczów w celu ogrania się po wakacyjnej przerwie, należy przystąpić do rywalizacji z ekipami o podobnych możliwościach co nasza. W tym miejscu możemy pozwolić sobie na eksperymenty taktyczne. Silny rywal błyskawicznie wskaże mankamenty, które mogą nas trapić w momencie, gdy będzie już za późno na zmiany. Polecam oglądanie jak najobszerniejszych fragmentów owych gier, gdyż na ich podstawie można wysnuć wiele przydatnych wniosków. Najlepszego wyboru odnośnie taktyki i strategii powinno się dokonać możliwe szybko, gdyż okrzepnięcie wśród danych wizji jest równie ważne, co sama ich trafność.
ASPEKT FINANSOWY
Kluby nie mogące poszczycić się ogromnymi sumami na koncie mogą wykorzystać okres przygotowań również do zwiększenia ilości pieniędzy. Są dwie główne drogi, by to osiągnąć. Pierwszą z nich jest zapraszanie słabych klubów i wymaganie od nich zapłaty za rozegranie pojedynku. Prym w wysokości owego honorarium wiodą zespoły z kraju kangurów – Australii. Rozegranie kilku tego typu meczów może przynieść znaczny zastrzyk gotówki.
Innym sposobem jest zapraszanie wielkich, elitarnych ekip na własny, zapyziały stadion. Oczywiście mało prawdopodobne jest, by Chelsea rzuciła wszystko tylko po to, aby pojawić się na boisku trzecioliogwej potęgi... Jednak i na to jest metoda. Po jakimś czasie w końcu co raz silniejsze klubu pytają o naszych graczy, aż w końcu ich sprzedaż jest koniecznością, warto wtedy zastrzec sobie konieczność rozegrania sparingu. Ta opcja praktycznie nie stanowi problemu dla zespołu, z którym negocjujemy, a dla nas może być bardzo użyteczna, gdyż przyjazd renomowanych piłkarzy gwarantuje wypełnienie stadionu po brzegi.
MORALE
Część piłkarzy ma psychikę twardą jak głaz i ciężko ich złamać w jakikolwiek sposób. Znajdą się jednak i tacy, którzy przy byle problemie popadają w depresję. Takim problemem na pewno może okazać się seria porażek, dlatego należy urozmaicić plan sparingów tak, by nie doznawać klęsk bezpośrednio po sobie. Jak? Bardzo ważne jest, by ostatni mecz towarzyski rozegrać z rywalem, który jest dużo słabszy niż nasza drużyna. FM na równi traktuję tryumf w finale Ligi Mistrzów ze zdemolowaniem 16-letnich chłopców bez doświadczenie. Ten sposób można wykorzystywać również w trakcie sezonu, gdy morale sięgną niebezpiecznie niskiego poziomu. Nic tak dobrze nie robi na psychikę, jak zdobycie kilku bramek, nieważne z kim i w jakich okolicznościach.
analiza jest naprawdę dobra, szkoda tylko że podczas 8 lat gry moim auxerre nie zaobserwowałem jakiś wielkich trudności na przygotowaniach przedezonowych. Wszyscy po powrocie z wakacji dostali wycisk "od linijki" + ciężkich i wymagających sparing-partnerów. Tak było przez 3 lata, trzon zespołu odbudowywał kondycję (wiadomo, zawsze idzie ewentualne braki doszlifować do pierwszej przerwy na reprezentacje), klubowa kasa dostawała solidną zaliczkę (w rekordowym sezonie zgarnąłem 3 mln funtów za 10 sparingów). Teraz nieco zwolniłem ze sparingami, ale tak czy siak sezon wszyscy zaczynają w świetnych humorach.
Ma to może związek z tym że drużyna od 2-3 sezonów jest tylko doszlifowywana (brak jakiś spectacular transfers) i że paru kopaczy (Lukaku szczególnie) jest lubianych przez zdecydowaną większość kadry ?
5 października 2010 16:45
Tylko wiesz, jak prowadzisz słabszy zespół to problemy są. Z reszą nawet w lepszych mogą się pojawić, a tak można je spokojnie eliminować. Pamiętam, że kiedyś dziwiłem się, że jeden gracz ciągle łapał kontuzje i okazało się, że problem tkwił w źle dobranym pre-sezonie. Tak samo bardzo przydatny jest trick podnoszący morale w środku sezonu, bo często po serii porażek miałem kłopoty z jej przerwaniem.
5 października 2010 20:52
Bardzo fajna analiza. Jeśli można dodać coś od siebie, to sugerowałbym:
1. Ustawić na stałe 18 reżimów treningowych. Po dwa dla każdej z pozycji: GK, DS, DC, DM, CM, AMC, AML/AMR, FS, TS. Pierwszy wariant byłby używany w trakcie pre-seasonu, drugi w trakcie regularnych rozgrywek. Jest to trochę pod linijkę, lecz z drugiej strony - wszyscy środkowi obrońcy ćwiczą razem, boczni obrońcy razem, defensywni pomocnicy razem itd. W trakcie pre-seasonu - powtarzając za Kacprem - skupiamy się na atrybutach siłowych i (moja sugestia) taktyce. Tej bowiem nigdy za wiele. W trakcie normalnego sezonu odpuszczamy siłę, skupiając się na atrybutach stricte technicznych. Jest od tej zasady jeden znany mi wyjątek - często w tej chwili tryumfy święcą taktyki oparte na wolnym rozgrywaniu piłki, coś a'la Barcelona (taktyka Ultimo Domination i wszystkie pokrewne). Jeśli ktoś chciałby jednak zagrać odwrotnie, polecam nawet w trakcie regularnego sezonu dbać o jak najlepsze przygotowanie zawodników pod kątem fizycznym. Mam tu na myśli taktyki inspirowane grą np. Liverpoolu za najlepszych czasów Beniteza czy Chelsea za Mourinho. Jak najszybsze rozgrywanie piłki, dużo biegania i wykańczanie przeciwników przygotowaniem kondycyjnym. W takim wypadku, warto (poza zatrudnianiem zawodników o wysokich wartościach atrybutów takich, jak naturalna sprawność czy wytrzymałość) podkręcić trochę trening kondycyjny, nawet w trakcie regularnego sezonu.
2. Indywidualnie reagować na kontuzje w trakcie treningów. Jeśli któryś z zawodników nie daje rady na wspólnym treningu np. dla wysokich napastników (TS), proponuję stworzyć dla niego indywidualny reżim treningowy. Miałem kiedyś taką sytuację, prowadząc Aston Villę. Sprowadziłem Milana Barosa, który nie dawał sobie rady z obciążeniami, które narzuciłem występującym w klubie szybkim napastnikom. Co chwilę łapał kontuzje w trakcie sesji treningowych, co poskutkowało stworzeniem indywidualnego reżimu o nieco lżejszych obciążeniach. Efekt był taki, że zawodnik nie tylko rozwijał się odpowiednio, to jeszcze odpadł problem z kontuzjami w trakcie treningów.
3. Skoro mowa o przygotowaniach przedsezonowych, to pominąć nie można transferów, mających miejsce właśnie między sezonami. Pamiętajmy, że zbyt duża ich ilość burzy harmonię w zespole. Oczywiście, każdy manager ma swoją wizję i najchętniej wszystkich swoich wybrańców zatrudniłby od razu. Dla mnie jednak, graniczną liczbą transferów na sezon jest liczba 3. Trzech zawodników można skutecznie wprowadzić do pierwszego składu bez rozkładania atmosfery w zespole i stopnia wzajemnego zrozumienia się piłkarzy. Transferów można oczywiście przeprowadzić więcej, jednak pod warunkiem, że pozostali nowo przybyli zawodnicy to kandydaci do gry w zespole młodzieżowym. Przy wprowadzaniu zawodnika do zespołu przydatną opcją bywa znalezienie mu mentora (jeśli to oczywiście możliwe). Moim zdaniem, nowi piłkarze powinni w trakcie sparingów spędzać na boisku więcej czasu, niż zawodnicy już zgrani z zespołem. Ułatwi i przyspieszy to proces ich aklimatyzacji, pozwalając tym samym na uniknięcie kosztownych błędów wynikających z braku zgrania w trakcie potyczek ligowych.
4. Jeśli po rozegranym sezonie, który był dla nas średnio udany postanawiamy zmienić coś w taktyce, idealnym ku temu są spotkania z młodzieżówką. Można do woli trenować nowe warianty taktyczne, bez obawy o stratę cennych punktów. Pięć - sześć spotkań rozegranych w miarę ustabilizowanym składem w nowym ustawieniu powinno dać nam pewien obraz jego skuteczności i zasugerować ewentualne poprawki. Po takiej serii warto sprawdzić się z rywalem zbliżonej klasy do naszego zespołu. Nowych ustawień nie warto sprawdzać w meczach (nawet sparingowych) z rywalem przewyższającym nas klasą - najpewniej nic z tego nie wyjdzie.
5. Ogólne przygotowanie zespołu do rozgrywek warto sprawdzić, kończąc pre-season serią np. trzech spotkań z zespołami odpowiadającymi klasą naszym przeciwnikom w lidze. Prowadząc np. Blackpool w Anglii warto więc zakontraktować rywali mocniejszych od nas, gdyż z takimi przyjdzie nam grać na co dzień. Prowadząc taki Everton, polecam zagrać dwa mecze z rywalami trochę słabszymi od nas i jeden z przeciwnikiem lepszym itd. Da nam to obraz faktycznego przygotowania zespołu.
6. Przed sezonem, po sprowadzeniu już nowych zawodników zapewne zmodyfikowana zostanie rola niektórych występujących już u nas od dawna graczy. Jeśli sprowadziliśmy sobie do Tura Turek np. Robinho, to wiadomo, że wskoczy on z miejsca do pierwszego składu. Wytypować należy, czyim kosztem dokonana zostanie ta zmiana i ograniczyć rolę w drużynie zawodnika 'pokrzywdzonego'. Pewnie się zdenerwuje, lecz lepiej, by zrobił to przed sezonem na wskutek naszej arbitralnej decyzji niż w trakcie sezonu, gdy okaże się, że gra stanowczo zbyt mało w stosunku do przypisywanej mu roli w drużynie.
Perez, Old
Elegancki artykół i fajny suplement Old'a.
Musze się dokładnie wczytać i może troche odpuszcze moim awodnikom bo jestem dla nich troche jak Dan Petrescu dla Wiślaków:p
Zamordyzm normalnie panuje
PZDR tak trzymać
8 października 2010 10:21
czy dla Reims taki zestaw byłby niezły:jakiś paprykarz z CFA, jakiś australijski zespół,MKS Kluczbork,Zagłębie Lubin,Lechia Gdańsk,Petrżalka,Siena,Hyeres,Tenerife,Sunderland,2x paprykarze z CFA?
8 października 2010 18:37
Myślę że to chronologicznie jest napisane hajnok =) Australia równa się sporo kasy... Poza tym grasz, w ostatnim czasie cyt. paprykarzami, więc pewnie wygrasz. A więc =) morale pójdzie w górę. Jak dla mnie zestaw w sam raz, lepszego nie trzeba, sam wybrał bym i ustawił bym to wszystko podobnie. Parafrazując FM- a, uważam że moglibyśmy zostać przyjaciółmi =)
8 października 2010 22:35
@kacper
w moim auxerre niestety gra sie systemem sierpień-maj i to praktycznie ciągle (może ze dwie przerwy dłuższe niż 10 dni) także nie ma z tym problemu :D
9 października 2010 20:27
maciejor: nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacja Reims (na ile trudni byliby rywale jak Zagłębie, Lechia czy Siena), ale z tego co wiem to dość dobry zestaw. Ewentualnie może bym trochę skrócił eliminując powiedzmy jeden z polskich zespołów i Tenerife (równie dobrze może być Siena czy Sunderland, bo cel tych spotkań jest podobny), gdyż gracze klubu, który ne należy do topowych mogą nie poradzić sobie kondycyjnei z ta taką ilością (abstrachując od tego, że być może Reims to zespół atletów, ale tego nie wiem).
buczek: O ile wiem to przerwa letnia w Ligue 1 trochę trwa i spokojnie można przygotować odpowiedni cykl.
11 października 2010 17:28
Ostatnio rozpisałem sobie nowe trenningi.
Gram NK Zagrzeb. Uważam za kluczowe pierwsze 4 mecze sezonu, zakładam, że w walce o miejsce w czołówce i start w eliminacjach Ligi Europy bardzo ważne jest dobrze zacząć.
Chcę oczywiście mieć fantastyczny oczywiście cały sezon, więc robie tak.
Podzieliłem drużynę na dwie grupy.
Pierwszą tworzą podstawowi zawodnicy plus kilku rezerwowych, resztę zaplecze drużyny.
Przygotowania do sezonu prowadze osobno dla tych dwóch grup, chcę żeby pierwsza (mocniejsza) grupa osiągnęła optimum formy fizycznej na samym starcie sezonu, a gdy w jego trakcie poszczególni zawodnicy będą opadać z sił zastępować ich mają zawodnicy z zaplecza osiągający właśnie szczyt formy fizycznej.
Startuje z obciążeń b. wysokich i systematycznie zmniejszam. Dla grupy mocniejszej zmniejszanie obc. postępuje zdecydowanie szybciej, a zapleczy ma pojechane niemal do końca pre-sezonu.
Czy to coś da to pojęcia nie mam, ale jak po 4 meczach będę miał 10 pkt. to dam znać.
14 października 2010 13:34
W moim przypadku piłkarze zawsze ciężko pracują w czasie przygotowań do sezonu. Zamiast zwyczajnych treningów, zależnych od pozycji, wszyscy (oprócz bramkarzy) maja jeden trening: na początku przygotowań b. wysokie obciążenie siły i aerobiku , oraz wysokie taktyka i stałe fragmenty gry. W połowie pre-sezonu zmniejszam obciążenia siłowe, a w zamian dorzucam panowanie nad piłką. Mniej więcej na dwa trzy tygodnie przed pierwszym meczem wracam do normalnych treningów, każdy dostosowany do konkretnej pozycji na jakiej, według moich planów ma grać piłkarz.
Dodatkowo po ok. tygodniu przygotowań rozgrywam pierwszy sparing. Przeważnie rozgrywam kilkanaście meczów przygotowawczych, co 2-3 dni, przy czym każdy zawodnik dostaje 45 minut, co sprawia, że nie są przemęczeni, a cała kadra aktywnie uczestniczy w przygotowaniach. Dodam tylko, że już po zakończeniu każdego sezonu mam gotowy zespół na nowe rozgrywki, dopinam transfery w czasie trwającego sezonu i zaczynając pre-sezon mam już gotowe dwie 11, które mają za zadanie zgrywać się w czasie meczów przed sezonem. Oczywiście jakieś drobne korekty są zawsze możliwe, ale po rozegraniu kilkunastu sparingów w tym samym ustawieniu zawodnicy lepiej się rozumieją i gdy nadchodzi sezon mam gotowe dwie 11, z których korzystam w miarę w równym stopniu.
Trzeba tu zaznaczyć, że gram różnymi zespołami (Real Madryt, Ajax Amsterdam, Chievo Verona, Wisła Kraków) i w każdym z tych zespołów stosuje tą zasadę, z różnym skutkiem, lecz w większości sezonów nie mam problemów ze zgraniem drużyny i dobrym jej przygotowaniem do nowych rozgrywek.
27 października 2010 15:37
A ja nie zmieniam treningu na okres przedsezonowy tylko na początku robie im 30-40% przygotowania do meczu-dzięki temu trening ogólny jest lekki(czyli podobnie jak radzi autor artykułu).Potem z 3sparingi ze słabszymi druzynami,ale co 2dni. Dzieki temu zagra kazdy zawodnik z szerokiego składu,a w jakim wymiarze czasu to juz zalezy od jego kondycji.Potem 2 sparingi(na początku lipca)z druzynami o podobnym potencjale i na koncu próba generalna z silnym rywalem.Czyli razem 6 sparingów więcej nie ma sensu,bo z doswiadczenia wiem że po zbyt wielu meczach zawodnicy w połowie sezonu zaczynają puchnąć.Dodam ze gram Widzewem i aktualnei w 3sezonie mam po 2 równorzędnych zawodników na kazdą pozycje+1 młody talent również na każdą pozycję.Tzn młodych talentów kupuje jak najwiecej,ale w wieku 19l-20at wypozyczam ich do moich 1ligowych klubów finalnych.Przerwa w Polsce jest długa,ale ja seryjnie wygrywam ekstraklase i juz w połowie lipca zaczynam el.do LM a w miedzy-czasie gram jeszcze mecz o Superpuchar Polski.Próba generalna-czyli sparing z silniejszym rywalem gram tydzien przed 1meczem el.LM i po nim zmeczonym graczą,którzy juz doszli do pełnej dyspozycji daje urlop-zależnie od ich zmeczenia od 1do3 dni.Po tym odpoczynku wiekszosc graczy jest w pełni sił,lub optymalnej formie.A Ci którzy jeszcze nie są gotowi grają w meczu o SPP.Tak wygląda moje przygotowanie do sezonu i jeszcze ani razu się na nim zawiodłem.
pzdry
Czesc Panowie, ja mam male pytanie do was i do autora tekstu. Moje chopaki wracaja z urlopow, ja mam przygotowany dla nich reziim treningowy ( trening przygotowawczy ) dzielony na pare grup jak bylo napisane w artykule. W tym treningu cwicza " Sile, Aerobik, Taktyke" Kiedy zmienic na taki normalny trening gdzie beda juz cwiczyc wszystkie elementy wzgledem pozycji ?
Ja w każdym klubie stosuje to samo podejście - nie zmieniam obciążeń, tylko gram dużo sparingów, zaczynając od leszczy na początek okresu przygotowawczego, a kończąc na zespołach o poziomie ligowym / pucharowym.
Mecz, dwa całe dni przerwy, kolejny mecz.
Jak dotąd działa, z tymże ja dysponuje szeroką kadrą (co najmniej 2 zawodników na każdą pozycję).
A po rozegraniu tych sparingów decyduję, których wypożyczyć albo przesunąć do rezerw.
Ja teraz , wchodzę do zaplecza Premiel League "Sheff Wed"
I moim celem jest pozostanie w lidze , i może dokonania czegoś niemożliwego wygrania pucharu Anglii ^^
a co do artykułu bardzo fajny, bardzo mi pomoże ;-)
Ja za każdym razem gdy prowadziłem Lecha Poznań stosowałem trening pozycji plus bardzo duże obciążenie. Przed przed samym startem rozgrywek (Superpuchar, LE czy też sama liga) zmniejszam obciążenie. Natomiast sparingi ustawiam w taki sposób że gram na przemian z silny jak i ze słabszym rywalem (pierwsza "11"(umowna każdy piłkarz ma u mnie status pierwszego (wszystkim daje kontrakt szeroka kadra i ogólnie nie ma zgrzytów między piłkarzami) grają po 45min a druga tyle samo (różnie z tym kontuzjami bywa ale z kondycją dotąd nie miałem problemów). Mam nadzieje że wprowadzą obozy treningowe (tak że można pojechać na dwa zgrupowania przedsezonowe). Uważam że to by trochę urozmaiciło całe przygotowania jak i wspomniany pre-season.