W Football Managerze 2010 całkowicie przebudowano ekran taktyczny. Mamy teraz możliwość wybrania jednej z pięciu dostępnych filozofii gry, możemy także wybrać strategię na dany mecz. Jeśli nie potrafimy sami stworzyć dobrej taktyki, z pomocą przychodzi kreator taktyk, za pomocą którego w kilku krokach tworzymy odpowiednie ustawienie. Najtrudniejszą sprawą pozostaje wybór formacji, jaką chcemy grać. Najpopularniejsze 4-4-2 może nie wystarczyć do pokonania rywala. 4-3-3 jest zbyt ofensywne i naraża drużynę na częste kontrataki. 5-3-2 to taktyka z kolei za bardzo defensywna i nie pomoże nam ona w strzeleniu dużej ilości bramek. Dlatego też osobiście stawiam na ustawienie 4-5-1, klasyczną choinkę.
W każdej taktyce odpowiedzialność za zdobywanie bramek spoczywa przede wszystkim na napastniku. Nie inaczej jest także w tej zaprezentowanej na screenie. Zwycięstwo ma nam zapewnić właśnie piłkarz grający na szpicy. W tym miejscu pojawia się problem. Jaką rolę przypisać takiemu graczowi? Football Manager 2010 proponuje nam aż siedem możliwości. Wybór duży i – z jednej strony – dobrze, bo mamy możliwość wybrania odpowiedniej opcji. Z drugiej strony, ból głowy dla wielu menedżerów, nie tylko tych niedoświadczonych i początkujących, ale także starych wyjadaczy mających spore doświadczenie z serią gier od Sports Interactive. Dlatego też postanowiłem przyjrzeć się grze napastnika w różnych rolach, oczywiście w taktyce 4-5-1.
Jako drużynę, na której przetestuję poszczególne kombinacje, wybrałem – całkowicie przypadkowo, oczywiście – ekipę poznańskiego Lecha. Wybór sparingpartnera był bardziej przemyślany. Chciałem drużyny o podobnej reputacji i zdolnościach do Lechitów, także grającej ustawieniem 4-5-1, jednak z nieco innym rozmieszczeniem zawodników na boisku. Padło na Legię Warszawa.
Zacznijmy od kilku screenów:
Po zapoznaniu się z danymi, nazwijmy to technicznymi, możemy przejść do właściwej treści porady, czyli opisu zachowań napastnika przy poszczególnych rolach. Gwoli ścisłości dodam jeszcze, że w każdym z siedmiu rozegranych spotkań wystawiałem taki sam skład i nie przeprowadzałem zmian, jeśli nie wyglądały na niezbędne. „Przedmiotem testów” został Robert Lewandowski. Po każdym z meczów poszedłem na urlop, by sprawdzić, jak napastnik zaprezentuje się w kolejnych spotkaniach z rywalami nie grającymi systemem 4-5-1. Przyjrzyjmy się więc wynikom moich badań.
Cofnięty napastnik
Pierwsza rola i… ciężko cokolwiek powiedzieć. Lewandowski niespecjalnie się wyróżniał. Szczególnie martwi mała liczba strzałów. Jeśli Robert zdecydował się na takowy, przeważnie chodziło o uderzenie sprzed pola karnego. Podobać mogły się wycofania Lewandowskiego, który chciał pomóc kolegom w rozegraniu piłki. Kiedy miał futbolówkę przy nodze w środkowej strefie boiska, próbował podawać do bardziej ofensywnie ustawionych partnerów. Niestety, podania te rzadko kiedy trafiały do celu, najczęściej kończyły przechwytywane. Słaba postawa napastnika nie przeszkadzała partnerom z drużyny, którzy raz po raz próbowali zagrywać do niego prostopadłe podania. W momencie podania Robert ustawiał się najczęściej za bardzo na środku boiska, co sprawiało, że obrońcy zdążali z wybiciem piłki, zanim ten do niej dobiegł.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę) Lewandowski miał na koncie pięć bramek.
Wniosek: Pięć bramek w ośmiu spotkaniach nie wygląda najgorzej, jednak mogło być o wiele lepiej. Poza tym postawa i zachowanie napastnika na boisku nie napawają optymizmem. Moim zdaniem przydzielenie tej roli samotnemu napastnikowi nie jest dobrym pomysłem.
Środkowy napastnik
Coś zaczyna się dziać. Gra napastnika wygląda bardzo dobrze. Wprawdzie Lewandowski nadal oddaje niewiele strzałów, ale za to jest bardzo aktywny, pomaga w rozgrywaniu piłki, szuka gry. Bardzo charakterystycznym, często powtarzanym elementem gry są jego zejścia do bocznych sektorów boiska, gdzie rozgrywa piłkę ze skrzydłowymi. Dzięki temu na środku boiska tworzy się miejsce dla ofensywnych pomocników, którzy zajmują pozycję Roberta. Podania w wykonaniu napastnika są kierowane głównie w pole karne do wbiegających piłkarzy i, co ważne, często trafiają one celu. Gdy napastnik zostaje na środku boiska, stara się ustawiać na równi z linią obrony rywala. Defensorzy próbują, oczywiście, złapać naszego snajpera na spalonym, co nie udaje im się jednak zbyt często. Podejrzewam, że gdyby Lewandowski był szybszym zawodnikiem, z pewnością zdobyłby przynajmniej jedną bramkę. Ta sztuka mu się nie udała, jednak możemy być bardzo zadowoleni z jego postawy. Zaliczył asystę, nota końcowa: 6.8.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie trzy bramki.
Wniosek: Szczerze mówiąc, dziwię się, że Robert zdobył zaledwie trzy gole w dziesięciu meczach. Postawa na boisku prezentuje się o wiele lepiej niż u cofniętego napastnika, mimo tego niewielka ilość zdobytych bramek zmusza do stwierdzenia, że środkowy napastnik także nie jest dobra rolą dla zawodnika grającego na szpicy.
Odgrywający
W tej konfiguracji napastnik był dosyć widoczny. Wyróżniał się szczególnie dużą liczbą celnych podań. Szkoda tylko, że większość wykonano w okolicach środka boiska, gdzie zresztą Robert przebywał najczęściej. Jeśli chodzi o strzały, w spotkaniu z Legią oddał ich zaledwie trzy, z czego dwa w światło bramki. Podczas gdy koledzy z drużyny rozgrywali akcję, Robert czekał ustawiony na równi z linią obronna rywala. Udało mu się unikać pozycji spalonej – tylko raz sędzia złapał go na ofsajdzie. Na uwagę zasługuje też fakt, że podczas dziewięćdziesięciu minut spędzonych na boisku Lewandowski aż jedenaście razy podjął walkę o górną piłkę, z czego siedem prób zakończyło się zwycięstwem, co z pewnością cieszy. Bramki nie strzelił i zakończył mecz z notą 6.6.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie osiem bramek.
Wniosek: Szczerze powiem, że bardzo zaskoczyła mnie duża ilość zdobytych bramek, bowiem pierwszy mecz zupełnie nie wskazywał na podobny obrót sprawy. Z pewnością można uznać, że funkcja odgrywającego jest dobra dla samotnego snajpera. Mimo wszystko postawa Lewandowskiego na boisku mnie nie przekonała, ale w końcu najważniejsze są zdobywane bramki.
Lis pola karnego
Nareszcie jest dobrze! Robert Lewandowski pokazał, jak powinien grać wysunięty napastnik. Przez cały mecz był bardzo widoczny w każdym sektorze boiska. Raz po raz przemieszczał się ze środka w pole karne, z pola karnego na skrzydło… Biegał po prostu wszędzie. Podania wychodziły mu bardzo celnie, głównie ze skrzydeł na środek. Robert trzy razy próbował pokonać bramkarza rywali. Za każdym razem oddawał strzał w światło bramki i był bardzo bliski strzelenia gola – jednak Jan Mucha bronił w niewiarygodny sposób. Łatwo dało się zaobserwować, że Lewandowski stara się grać w linii z obrońcami. Tylko dwukrotnie wybiegał za wcześnie i sędzia odgwizdał spalonego. O bardzo aktywnej grze napastnika świadczy ilość przebiegniętych kilometrów (7.2). Co dziwne, nota końcowa Lewandowskiego była niska, wręcz zaskakująco niska w porównaniu do pracy, jaką wykonał na boisku, i wyniosła 6.6.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie sześć bramek.
Wniosek: Tym razem zostałem zaskoczony negatywnie, bowiem spodziewałem się lepszego wyniku niż sześć goli w dziesięciu spotkaniach, choć i tak wyszło przyzwoicie. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dużo bramek strzelali ofensywni pomocnicy, którzy często ustawiali się przed napastnikiem. Postawa Lewandowskiego na boisku także napawa optymizmem. Jak dla mnie, Lis pola karnego jest lepszą rolą od Odgrywającego.
Kompletny napastnik
Wysunięty napastnik pokazał się z bardzo dobrej strony. Aktywna postawa i szukanie gry szczególnie mi zaimponowały. Lewandowski często wracał po piłkę głęboko na własną połowę, szczególnie, jeśli zauważył, ze obrońcy mają problemy z wyprowadzeniem akcji. Często zdarzało mu się schodzić na skrzydła, by pomóc bocznym pomocnikom wypracować dogodne pozycje do dośrodkowania. Sam także kilka razy posłał piłkę w pole karne rywala, dając ofensywnym pomocnikom szansę zdobycia bramki. Przy wyprowadzaniu akcji środkiem Robert ustawiał się na linii z obrońcami i oczekiwał prostopadłej piłki na wolne pole. Kilka razy taką dostał, jednak jego nienajlepsza szybkość nie pozwoliła mu na zdobycie gola. Strzały oddawał zarówno z pola karnego (Jan Mucha kapitalnie interweniował), jak i zza linii szesnastu metrów – które zazwyczaj okazywały się niecelne. Podania Roberta można było oglądać głównie w środkowej strefie boiska, skąd posyłał piłkę do skrzydłowych, a następnie sam wbiegał w pole karne. Aktywna postawa Roberta została nagrodzona notą 7.0.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie siedem bramek.
Wniosek: Moim zdaniem rola Kompletnego napastnika sprawdza się trochę lepiej od Lisa pola karnego, jeśli, oczywiście, dysponujemy napastnikiem pokroju Lewandowskiego. Może i zdobył mniej bramek, ale zaprezentował się z bardzo dobrej strony, grał aktywnie, szukał piłki. Jeśli jednak nasz napastnik ma gorsze atrybuty niż Lewandowski, funkcja Kompletnego napastnika będzie spisywała się o wiele gorzej.
Defensywny napastnik
Przypisanie napastnikowi tej roli przynosi bardzo… dziwne efekty. Snajper gra niewidocznie, zbyt często cofa się po piłkę próbując pomóc pomocnikom w środkowej strefie, przez co w kluczowych momentach brakuje go w polu karnym rywala. Mało podaje, mało strzela, otrzymuje niewiele piłek i przy rozgrywaniu akcji środkiem ustawia się zbyt daleko od stoperów rywala. To wszystko sprawiło, że Lewandowski pierwszą połowę zakończył z notą 6.1. W drugiej natomiast pokazał się w jednej akcji, w której strzelił bramkę po ładnym minięciu dryblingiem rywala i atomowym strzale w okienko. Właśnie gol sprawił, że za cały mecz otrzymał ocenę 7.2.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie osiem bramek.
Wniosek: Oniemiałem ze zdumienia. Podobnego wyniku z pewnością się nie spodziewałem. Robert zagrał bardzo zachowawczo, defensywnie i częściej przypominał ofensywnie nastawionego środkowego pomocnika. Mimo tego zdobył aż osiem bramek w dziesięciu meczach. W oczy jednak rzuca się nieregularność. Napastnik nie trafił do siatki przez dwa spotkania, a w kolejnym zaliczył hat-tricka. Moim zdaniem o wiele bezpieczniej postawić na Lisa pola karnego.
Klasyczna 10
Gra napastnika bardzo mi się podobała. Lewandowski cofał się po piłkę i aktywnie pomagał w rozgrywaniu. Efektem były aż trzydzieści trzy podania w meczu, z czego tylko jedno niecelne! Bardzo imponujące osiągnięcie, trzeba jednak zaznaczyć, że przeważnie chodziło o zagrania do najbliżej stojących kolegów. Na krytykę zasługuje z pewnością to, że Robert oddał zaledwie jeden strzał w meczu. Po tym strzale wpadł jednak gol. Skrzydłowy zagrał piękną górną piłkę w pole karne, wbiegający zza pleców obrońców Robert przejął podanie i po mistrzowsku oszukał bramkarza rywali. Lewandowski próbował wbiegnięć zza pleców kilka razy, jednak kolejne próby nie miały równie udanych skutków. Nota 7.1 odzwierciedla całkiem dobry występ naszego napastnika.
Po rozegraniu kolejnych dziewięciu spotkań (zarówno towarzyskich, jak i o stawkę), Lewandowski miał na koncie dziewięć bramek.
Wniosek: To jest to! Absolutnie najlepiej spisująca się rola. Dziewięć bramek w dziesięćiu spotkaniach to wynik, który powinien zadowolić wszystkich. Do tego postawa na boisku mogła przypaść do gustu nawet największym malkontentom.
Jedna pozycja - i aż siedem potencjalnych ról. Wybór, jak już wspominałem, niełatwy, mam jednak nadzieję, że moje testy chociaż trochę ułatwią Wam decyzję. Aby zadbać o Waszą wygodę, postanowiłem jeszcze przygotować ranking najlepiej spisujących się ról. Oto on:
Klasyfikacja sporządzona nie tylko na podstawie zdobytych przez napastnika bramek, ale również postawy i zachowania na boisku. Mam nadzieję, że jeśli mieliście wątpliwości związane z wyborem odpowiedniej roli dla samotnego snajpera, ten tekst rozwiał je wszystkie.