Nie jesteś zalogowany! Załóż konto już teraz!

Come on you Spurs (cz.1)

'Po nieudanym sezonie 2007/2008, uznawany za zbawiciela Tottenhamu i wyciągnięty za wielkie pieniądze ze swojego poprzedniego klubu - hiszpański menedżer Juande Ramos, otrzymał pierwsze ostrzeżenie od prezesa Daniela Levy. Mimo to pozostał na swoim stanowisku, kreśląc przed zarządem wizję dynamicznego rozwoju klubu. Co więcej, Amerykanin oddał do dyspozycji trenera grube miliony na przedsezonowe wzmocnienia, które jeszcze zanim rozpoczęło się okienko transferowe, Ramos skrzętnie wykorzystał. Kiedy wydawało się, że zbliżający się rok będzie przełomowy zarówno w karierze Hiszpana, jak i w postawie całej drużyny, wielki Real Madryt złożył byłemu szkoleniowcowi Sevilli niespodziewaną ofertę. Jak się później okazało, była to propozycja nie do odrzucenia,. Ku wściekłości prezesa i kibiców, Ramos w ciągu kilku godzin spakował się i bez słowa wyjaśnienia, poleciał prywatnym samolotem do stolicy Hiszpanii.

Był to cios o tyle bolesny, że na rynku brakowało wolnego trenera z nazwiskiem, który mógłby z powodzeniem zastąpić Juande Ramosa. Ponadto, Levy w oficjalnych wywiadach wyraźnie podkreślił, iż nie podejmie podobnego ryzyka jak ostatnio, wydając lwią część budżetu klubu na odszkodowanie i uposażenie potencjalnego menedżera. W mediach roiło się od nazwisk kandydatów, z których najpoważniejszymi wydawali się selekcjoner reprezentacji USA - Bob Bradley, asystent za czasów Ramosa – Urugwajczyk Gustavo Poyet, Henk ten Cate z Panathinaikosu oraz, co najbardziej zaskakujące, były scout londyńskiego klubu pełniący swoje obowiązki w Polsce, a obecnie trener młodzieży Tottenhamu, nikomu nieznany Mateusz Polański. Wszystkie kandydatury zostały niejako potwierdzone przez osobę z bliskiego otoczenia prezesa, co dodatkowo zwiększyło ogólne zdziwienie znalezieniem się w tym gronie młodego Polaka. Był to jednak dopiero początek... Kiedy na oficjalnej konferencji prasowej, która miała miejsce w poniedziałek, 23 czerwca, został przedstawiony nowy menedżer Spurs, eksperci w Wielkiej Brytanii przecierali oczy ze zdumienia – okazał się nim nie kto inny, jak właśnie anonimowy w futbolowym świecie Polański!

Levy skomentował ten wybór słowami: 'Mateusz robił świetną robotę zarówno w terenie (scout w Polsce przyp. red.), jak i w sekcji młodzieżowej. Po konsultacjach z radą nadzorczą, doszedłem do wniosku, że potrzeba nam świeżego spojrzenia na futbol i długofalowej polityki klubu. Osobą, która może nam to zagwarantować jest właśnie Polański i dlatego otrzymuje ode mnie szansę i jednocześnie nieograniczone poparcie, ponieważ naszym celem jest budowa klubowej potęgi w ciągu czterech lat, a nie walka o miejsce w pierwszej piątce raz na dwa lata.'

Sam zainteresowany, rozochocony odważnymi deklaracjami prezesa, zdradził kilka swoich pomysłów na drużynę: 'Na pewno będę stawiał na młodych i zdolnych piłkarzy, choć oczywiście, w razie potrzeby, nie zrezygnuję z doświadczonych i ogranych graczy. Oprócz walki w lidze o miejsce w czołowej dziesiątce, planuję stworzyć na White Hart Lane akademię piłkarską z prawdziwego zdarzenie, w której swoje umiejętności będą mogli doskonalić najbardziej utalentowani juniorzy z całego świata. Co do transferów – z całą pewnością zespół, mimo zakupów mojego poprzednika, nadal potrzebuje wzmocnień, dlatego nie zawaham się sprowadzić po jednym graczu na każdą pozycję. Ponadto przewiduje pojawienie się w pierwszym zespole młodych, zdolnych chłopaków jako uzupełnienie składu i inwestycję w przyszłość. Nie wykluczam również pożegnań, w tym także i członków sztabu szkoleniowego, ale na ten temat będę mógł powiedzieć więcej po dokładniejszym zapoznaniu sie z tutejszymi realiami.'

Nie da się ukryć, iż zatrudnienie na stanowisku trenera bogatego klubu z Londynu człowieka bez żadnego doświadczenia, to jedno z najbardziej zaskakujących wydarzeń w Premier League od lat. Czy rzeczywiście spełnią się proroctwa prezesa Tottenhamu, czy też okażą się one jedynie pobożnymi życzeniami, a sam Polański powróci do pracy z juniorami? Obawiam się, podobnie jak większość ekspertów na Wyspach, że umiejętności młodego Polaka zostaną zweryfikowane przez najlepszą ligę świata szybciej, niż on sam przypuszcza. Niemniej jednak życzę, mu powodzenia i jak najdłuższej kariery w roli szkoleniowca Spurs.'

John Dawson, The Sun 

***

Kiedy po raz pierwszy udałem się do klubowego ośrodka treningowego od razu zaczepił mnie mój asystent o skądinąd znajomym nazwisku – Kevin Bond – i, mówiąc szczerze, nic oprócz wspomnianego nazwiska nie zrobiło na mnie wrażenia. Zorientuje się jak wygląda sprawa z możliwością rozwiązania jego kontraktu i prawdopodobnie rozejrzę się za kimś bardziej kompetentnym. Niemniej jednak na dzień dzisiejszy jestem skazany na prace zarówno z panem Kevinem jak i resztą sztabu szkoleniowego. Jeśli tylko starczy pieniędzy na odszkodowania, przeprowadzę tu prawdziwą rewolucję!

Pierwszy dowód swojej niekompetencji Kevin dał mi - można powiedzieć - własnoręcznie, stwierdzając w swoim raporcie, że najgorzej obsadzoną pozycją w drużynie jest lewa obrona. Nie zgadzam się z nim w zupełności, choć niewątpliwie kandydatura Cristiana Molinaro z Juventusu, jako zmiennika dla Bale'a, wydaje się całkiem interesująca... Po sympatycznej pogawędce z asystentem mogłem wreszcie udać się na pierwszy trening, po którym dokonałem wnikliwej analizy mocnych i słabych stron prowadzonej przeze mnie drużyny. Skład pierwszego zespołu prezentował się następująco:

Skład

Bramkarze – na pierwszego golkipera lansowany jest Brazylijczyk Gomes, sprowadzony jeszcze za kadencji mojego poprzednika. Rzeczywiście, chłopak ma dryg do bronienia, ale nie wiem czy mentalnie nadaje się do gry w Premiership. W odwodzie pozostaje doświadczony Cesar i młody Alwick, który na razie powinien ogrywać się w zespole rezerw. W tej formacji nie przewiduję przedsezonowych wzmocnień.

Stoperzy – tu do dyspozycji mam czterech piłkarzy, w tym aż trzech byłych lub obecnych reprezentantów Anglii. Z całą pewnością kluczowymi graczami w tej formacji są King wraz z Woodgatem, który po nieudanej przygodzie w Realu Madryt coraz lepiej poczyna sobie na Wyspach. Ze względu na kontuzję Kinga, w pierwszym składzie w sparingach wybiegać będzie Corluka, który od biedy mógłby hasać również na prawej obronie. Jest jeszcze Michael Dawson, który na dzień dzisiejszy odegra rolę „czwartego do brydża”. Prawdopodobnie nie kupię żadnego środkowego obrońcy.

Prawi obrońcy – oto dlaczego nie mogłem zgodzić się z przedsezonowym raportem mojego asystenta. To właśnie ta pozycja jest najsłabszym ogniwem mojej drużyny. Do dyspozycji mam jedynie kontuzjowanego Huttona, który nawet w pełni zdrowia nie do końca mnie przekonuje, głównie ze względu na swoją brutalną i mało finezyjną grę. Chociaż kto wie, może właśnie tego najbardziej potrzeba aby zaistnieć w Premier League? Jedno jest pewne – muszę zakupić przynajmniej jednego prawego obrońcę z prawdziwego zdarzenia, ponieważ uniwersalny, ale niezbyt solidny, Zokora nim nie jest.

Lewi obrońcy – zdecydowanym liderem na tej pozycji wydaje się być młodziutki Walijczyk Gareth Bale, który rokuje ogromne nadzieje. Jego zastępcą ma być Assou-Ekotto, ale Kameruńczyk nie jest chyba graczem odpowiedniego formatu, aby stanowić realną konkurencję dla Bale'a. Na domiar złego oboje są kontuzjowani, dlatego z pewnością rozejrzę się za wzmocnieniami i - tak jak powiedziałem - na początku obiorę kierunek włoski.

Defensywni pomocnicy – piłkarze usytuowani na tej pozycji odgrywają niezwykle istotną rolę w preferowanym przeze mnie ustawieniu, a na boisko wybiega ich, zgodnie z moją koncepcją, aż dwóch. Jermaine Jenas jest niewątpliwie klasowym piłkarzem, reprezentantem Anglii, dlatego bardzo na niego liczę. Gorzej wygląda sprawa z jego partnerem w środku pola - tu do dyspozycji mam jedynie Huddlestona oraz Zokorę. Anglik nie jest jeszcze dostatecznie ukształtowanym zawodnikiem, aby skutecznie zabezpieczać tyły, natomiast Didier... Myślę, że z reprezentantem WKS pożegnamy się w przeciągu kilku najbliższych tygodni. Wygląda na to, że oprócz jednego naprawdę dobrego piłkarza, przyda się również i zmiennik dla Jenasa.

Prawi pomocnicy – bardzo mocno obsadzona pozycja, ponieważ do dyspozycji mam dwóch reprezentantów Anglii. Ogromne pieniądze zapłacone za Bentleya powinny dość szybko się zwrócić, bo to klasowy piłkarz. W razie jego niedyspozycji bądź słabszej formy jest jeszcze utalentowany i szybki jak wiatr Lennon, który jednak potrzebuje jeszcze ogrania. Nie będzie zakupów na tej pozycji.

Lewi pomocnicy – tym razem nie jest juz tak różowo. Pozyskany z Barcelony Dos Santos to wielki talent, ale wydaje mi się, że nie jest jeszcze gotowy na grę w angielskim zespole. Alternatywa w postaci 32 – letniego Gilberto zupełnie do mnie nie przemawia i dlatego mam nadzieję pozbyć się Brazylijczyka w najbliższym czasie. Teoretycznie na tej pozycji może grać jeszcze reprezentant angielskiej młodzieżówki, Jamie O'Hara, ale nie jestem pewny czy to dla niego optymalne ustawienie. W ogóle ciężko mi ulokować młodego pomocnika na boisku i niewykluczone, że wraz z Gilberto wyląduje na liście transferowej. Niezbędne kupno przynajmniej jednego piłkarza.

Ofensywni pomocnicy – tu klasą samą dla siebie powinien być Luka Modrić, kupiony jeszcze przed moim przyjściem za ponad 16 mln funtów.  Wszyscy, włącznie ze mną, wiążą wielkie nadzieje z chorwackim pomocnikiem, ale nie wiem czy przeskok z poziomu rodzimej ligi nie okaże się dla niego zbyt wysoką przeszkodą. Oprócz niego mam do dyspozycji młodych Boatenga i Taarabta. O ile sporo sobie obiecuję po Francuzie, z tym że raczej na pozycji prawego pomocnika, to już reprezentant niemieckiej młodzieżówki powinien szukać sobie nowego klubu. Prawdopodobnie zakupię jednego piłkarza, ale raczej zmiennika niż konkurenta Modrića.

Napastnicy – na szpicy potrzebuję zawodnika praktycznie kompletnego. Musi być silny, skoczny, dobrze grający głową, ale nie może się jednocześnie poruszać jak mucha w smole i, będąc przy piłce, potykać się o własne nogi. Teoretycznie zarówno Bent jak i Pavlyuchenko spełniają te kryteria, ale to Rosjanin, również zakontraktowany przez Ramosa, wybiegnie w podstawowym składzie podczas pierwszego sparingu. W odwodzie pozostaje nieobliczalny Campbell, którzy przebywa u nas na zasadzie wypożyczenia z Manchesteru United. Na pewno zakupię jednego, młodego napastnika, a być może i drugiego, w zależności od tego, czy swoją postawą przekona mnie Darren Bent.

Podsumowując, na dzień dzisiejszy zawodnicy pewni miejsca w podstawowym składzie to: Gomes, King, Woodgate, Jenas, Bentley, Modric i Pavlyuchenko. W kwestii pozostałych jestem otwarty na rozsądne propozycje transferowe. Życzyłbym sobie, aby z klubu odeszli: Zokora, Boateng, Assou-Ekotto i chyba jednak O'Hara.

Niestety, mój poprzednik nie zakontraktował żadnych ciekawych sparingpartnerów i większość z nich stanowią zespoły z niższych lig. Jeśli uda mi się coś w tej materii zmienić, postaram się o jakiś silniejszych rywali, ale nie wiem jak elastyczny będzie zarząd tym razem.

Po analizie składu, zapoznaniu się z umiejętnościami (bądź ich brakiem) kadry szkoleniowej oraz najbliższym terminarzem, zgodnie z oczekiwaniami mediów i kibiców, wybrałem się na zakupy. Zarząd klubu dał mi do dyspozycji pokaźne 27 mln funtów, które zarówno przed, jak i w czasie naszego okresu przygotowawczego, skrzętnie wydałem.

Pierwszym piłkarzem, który zameldował się na White Hart Lane był jeden z najlepszych rosyjskich graczy na Euro - Yury Zhirkov, który ma być rozwiązaniem wszelkich problemów z obsadzeniem lewej strony boiska. Błyskotliwego skrzydłowego pozyskaliśmy za ok. 10 mln funtów, w połowie płacone w ratach. Warto dodać, iż w wyścigu o jego podpis pokonaliśmy naftowych szejków z Manchesteru City.

Zhirkov

Powszechne zdziwienie, a nawet oburzenie, wśród ekspertów wywołało sprowadzenie do klubu dwóch młodych i uzdolnionych reprezentantów Polski. Mowa tu o ofensywnym pomocniku Radosławie Majewskim, który powinien odgrywać rolę zmiennika dla Modrića oraz, posiadającym świetne warunki fizyczne, Robercie Lewandowskim. W byłym napastniku Lecha Poznań upatruję konkurenta do gry dla Darrena Benta oraz zmiennika dla Pavlyuchenki. Wierzę, że obaj Polacy mają na tyle duży potencjał, że zdołają zaistnieć w historii 'Kogutów' czymś więcej niż odnotowanymi kwotami transferowymi: milionem za Roberta i 825 tysiącami za Radka.

Lewandowski Majewski

Owocne okazały się również poszukiwania defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Mój wybór padł na 8-krotnego reprezentanta Włoch, byłego piłkarza m.in. Juventusu czy Romy, pracowitego jak mrówka Manuele Blasiego. Za jego kartę Napoli zażyczyło sobie prawie Ł6 mln, płacone w ratach.

Blasi

Pomimo, iż nie pierwotnie przewidywałem sprowadzenia konkurenta dla Jenasa, to jednak zdecydowałem się postąpić inaczej. Na początku okienka transferowego postanowiłem, nieco zakulisowo, porozmawiać z wielce utalentowanym Miguelem Veloso, pomocnikiem Sprtingu Lizbona, o jego ewentualnej chęci gry na Wyspach. Portugalczyk z entuzjazmem zapatrywał się na taką możliwość. Musiałem więc działać błyskawicznie, ze względu na zainteresowanie jego osobą kilku mocniejszych zespołów m.in. Arsenalu Londyn. Szybko przyklepaliśmy kwotę Ł 9,5 mln i Veloso mógł zagrać już w naszym pierwszym sparingu.

Veloso

Ostatnim zawodnikiem zakupionym przeze mnie okazał się tak potrzebny, według  raportu mojego asystenta, lewy obrońca. Zdecydowałem się na wyłożenie 2,5 miliona funtów płacone w ratach na niezwykle uzdolnionego i dysponującego ogromnym potencjałem reprezentanta angielskiej młodzieżówki - Joe Mattocka. Szykuje się pasjonująca walka o miejsca w składzie pomiędzy wyspiarskimi młokosami.

Mattock

Jak na razie nie powiodło się, również z powodu braku środków, sprowadzenie niezbędnego wręcz prawego obrońcy! Poszukiwania trwają i nawet udało nam się dogadać z doświadczonym Bośniakiem - Salihamidziciem, ale na razie nie może on otrzymać pozwolenia na pracę. Wygląda na to, że do powrotu na boisko Huttona, będę musiał wystawiać na tej pozycji Corlukę.
Podobny bilans udało się nam osiągnąć w kwestii sprzedaży niechcianych przeze mnie piłkarzy. Z klubem pożegnali się kolejno Assou-Ekotto, Zokora, O'Hara i Kevin Prince Boateng, a ich nowi pracodawcy kwoty transferowe przeleją na klubowe konto w ratach. Jedynym banitą, który pozostał w drużynie jest Gilberto i wszystko wskazuje na to, że Brazylijczyk wypełni kontrakt, ponieważ nikt nie chce go pozyskać, nawet za darmo.

 

Sprzedani

Wiatr zmian, zgodnie z moimi zapowiedziami, nie ominął również sztabu szkoleniowego, choć akurat Bond, głównie ze względu na gigantyczne odszkodowanie, okazał się nie do ruszenia. Chętnie odchodzili natomiast inni trenerzy, których, po wyczerpujących negocjacjach, zastąpili prawdziwi profesjonaliści w swoim fachu. Wśród nich znalazło się miejsce dla mojego rodaka, znanego i cenionego w kraju - pana Lucjana Brychczego. Włodarze poprzedniego pracodawcy trenera - Legii Warszawy zaproponowali przy okazji mojej wizyty długofalową współpracę pomiędzy klubami, ale na razie rozmowy utknęły w martwym punkcie.

Trenerzy

Niewiele ciekawego działo się w trakcie okresu przygotowawczego. Naturalnie, pracowaliśmy bardzo ciężko oraz rozegraliśmy pięć sparingów, ale jak już wcześniej wspomniałem, nasi rywale nie byli najwyższych lotów. Zapewne pomogło nam to w odniesieniu kompletu zwycięstw ze stratą tylko jednej bramki, ale byłbym niesprawiedliwy, gdybym nie pochwalił zespołu za postawę, którą zaprezentowali właściwie we wszystkich spotkaniach towarzyskich. Swoimi rajdami spustoszenie siał Zhirkov, a Modrić znakomicie rozgrywał piłkę. Co ciekawe, Corluka całkiem nieźle radził sobie na prawej stronie, dlatego mogę mieć nadzieję, że nie będzie tak źle z obsadą tej pozycji, jak początkowo się obawiałem. Martwi jedynie dość słaba skuteczność napastników (1 gol Pavlyuchenki, Benta, bez bramek Roberta i Campbella). Aha, zapomniałbym… W ostatnim meczu z Leicester, tuż przed inauguracją ligi, ponieśliśmy dwie niepowetowane straty. Miesiąc od gry odpocznie kreowany przeze mnie na lidera - Luka Modrić, natomiast aż na 5 miesięcy straciliśmy naszego kapitana - Ledleya Kinga, który fatalnie złamał nogę.

Sparingi

Na kilka godzin przed pierwszym ligowym spotkaniem z West Hamem miałem niemały ból głowy, ponieważ nie mogłem skorzystać z absolutnie kluczowych piłkarzy formacji obrony i pomocy. Byłem zmuszony ściągnąć z drużyny rezerw Portugalczyka Ricardo Rochę, aby do momentu wyzdrowienia Kinga mieć w kadrze przynajmniej czterech nominalnych stoperów. W wyjściowej jedenastce przeciwko 'Młotom' wybiegnie jednak, obok Woodgate’a, inny Anglik – Michael Dawson. Długo zastanawiałem się również na kogo postawić w miejsce kontuzjowanego Modrića – zdolnego, ale nie mającego wcześniej styczności z angielską piłką Majewskiego, czy może ogranego i klasowego Jenasa, którego jednak widziałem i nadal widzę w środku pola. Ostatecznie zdecydowałem się na reprezentanta Anglii. Radek będzie musiał poczekać na swoją szansę, natomiast Jermaine nie schodzi poniżej pewnego poziomu, bez względu na to, gdzie się go ustawi.

Więcej kontrowersji nie było i po konferencji prasowej, wreszcie mogłem udać się do szatni, aby podać moim piłkarzom skład wyjściowej jedenastki, która wybiegnie na murawę podczas mojego debiutu na White Hart Lane. Nikogo nie zaskoczyłem i, oprócz wspomnianych zmian, wyznaczyłem do gry najlepszy możliwy skład. Jak już wcześniej podkreślałem, w mojej taktyce bardzo kluczową rolę pełnią defensywnie usposobieni, środkowi pomocnicy. Miguel Veloso będzie odegra rolę cofniętego rozgrywającego, kierującego prostopadłe piłki na skrzydła do Jenasa lub bezpośrednio w kierunku Pavlyuchenki. Liczę również na jego atomowe strzały z dystansu, a także dobrą grę w odbiorze w razie straty piłki. Manuel Blasi jest tu typowym defensywnym pomocnikiem, odpowiedzialnym za przechwytywanie piłek i przerywanie akcji przeciwnika. Skrzydłowi mają pełną swobodę działań, którą - mam nadzieję - dobrze wykorzystają. Natomiast Roman ma za zadanie wykorzystywać stworzone mu sytuacje lub odgrywać piłki do wchodzących Jenasa, bądź bocznych pomocników. Ustawiony za Rosjaninem Jenas to bardzo ofensywnie usposobiony pomocnik, faktyczny dyrygent poczynań zespołu, który powinien najczęściej być przy piłce i kierować przebiegiem akcji.

Ustawienia

Na White Hart Lane pojawił się komplet publiczności, którzy oczekiwali efektownej gry swoich ulubieńców i przede wszystkim zwycięstwa nad rywalem zza miedzy – West Hamem. Goście zdecydowali się na bardzo defensywne ustawienie, a ich główną siłą mieli być szybcy skrzydłowi i skuteczny Ashton na szpicy. Wielkie emocje skumulowały się, kiedy sędzia wreszcie gwizdnął po raz pierwszy...

Niestety, mimo iż spotkanie rozgrywane było w dobrym tempie, a mój zespół stworzył sobie wiele dogodnych sytuacji, to żadnej z nich nie potrafił wykorzystać. Nie pomogły aż trzy zmiany i choć Lennon wpuszczony w miejsce Bentleya wprowadził sporo zamieszania w szykach obronnych podopieczny Gianfranco Zoli, to nawet jemu nie udało się pokonać Greena. Zamiast pokrzepiającego zwycięstwa odnieśliśmy niezasłużony, bezbramkowy remis. Zawiódł mnie zarówno Pavyluchenko jaki jego zmiennik Bent, którzy w sytuacjach sam na sam uderzali wprost w dobrze dysponowanego Greena. Szkoda tych punktów, szczególnie, że naszym następnym rywalem będzie bardzo silna Aston Villa, która podejmie nas na Villa Park. W tym spotkaniu będzie niezwykle ciężko o jakąkolwiek zdobycz punktową...

Podopieczni Martina O'Neila na inauguracje ponieśli sensacyjną porażkę 0:2 z londyńskim Fulham. Można było się spodziewać, że do zbliżającego się spotkania będą podwójnie zmotywowani, aby odnieść zwycięstwo przed własną publicznością. Po pechowo zremisowanym meczu z West Hamem postanowiłem dać tym samym piłkarzom szansę na rehabilitacje, dlatego nie dokonałem żadnych roszad w składzie.

Konfrontacja od pierwszych minut była bardzo wyrównana, ale sytuacje bramkowe fatalnie marnowali zarówno Pavlyuchenko jak i Agbonlahor po stronie gospodarzy. Po raz kolejny w roli ofensywnego pomocnika nie sprawdził się Jenas i po bezbramkowym remisie do przerwy postanowiłem zmienić reprezentanta Anglii na Lewandowskiego i przejść na ustawienie z dwoma napastnikami. Niestety, Polak nie odmienił losów spotkania i przy tragicznej skuteczności jego partnera z ataku, Pavlyuchenki, żaden piłkarz Tottenhamu nie wpisał się tego wieczoru na listę strzelców. Szczęście w nieszczęściu, 'The Villans' również nie ustawili swoich celowników i powtórzyliśmy rezultat z pierwszego spotkania.

Na plus mogę wyróżnić jedynie, po raz kolejny, aktywnego Lennona, który w 65 minucie odciążył Bentleya oraz pewnie grającego w obronie Woodgate'a. Nie ukrywam, że martwi mnie nieskuteczność moich atakujących, a także słaba gra tak klasowego przecież piłkarza, jakim jest Jermaine Jenas...

Przełamanie przyszło już tydzień później, kiedy to na White Hart Lane zameldowali się pogromcy naszego poprzedniego rywala - Fulham. Wobec słabej i nieskutecznej gry mojego zespołu w ostatnich meczach, tym razem doszedłem do wniosku, iż należy dokonać kilku roszad w składzie. Na szpicy zagrał po raz pierwszy Darren Bent, a za jego plecami wystąpił absolutny debiutant - Radek Majewski. Obaj piłkarze w 100% wykorzystali swoje szanse.

Już w siódmej minucie meczu piłkę na skrzydle odebrał Yury Zhirkov, po czym zagrał ją na środek do Majewskiego. Ten bez przyjęcia posłał fantastyczną, prostopadłą piłkę do Benta i po chwili kibice na stadionie cieszyli się z naszej pierwszej bramki w tym sezonie! Po minucie goście rozpoczęli grę od środka, ale praktycznie natychmiast fenomenalnym odbiorem popisał się Manuel Blasi, który od razu zagrał w kierunku Benta. Anglik oddał piłkę z powrotem do Włocha, który podał po ziemi do Miguela Veloso. Ten z kolei cudownie zagrał podcinką do wychodzącego Benta, który przyjął futbolówkę na klatkę i pięknym półwolejem zdobył swojego drugiego gola w tym spotkaniu! Zapowiadał się prawdziwy pogrom, ale jak się później okazało, wynik nie uległ zmianie i pierwsze zwycięstwo w tym sezonie stało się faktem.

W 63 minucie na placu gry pojawili się: Jenas, Lennon i Pavlyuchenko. Obaj Anglicy nie wyróżnili się niczym szczególnym, wręcz przeciwnie – zagrali bardzo przeciętnie. Natomiast Roman zdołał zmarnować dwie sytuacje wypracowane przez Radka Majewskiego, który, notabene, rozgrywał fenomenalne zawody. Gra Rosjanina jest po prostu poniżej jakiejkolwiek krytyki i sam nie wiem jakim cudem człowiek, który miał być w mojej drużynie prawdziwym goleadorem, gra niczym mało zdolny junior. Z kolei jego zmiennik Darren Bent bardzo pozytywnie mnie zaskoczył zdobywając dwie bramki, ale także stwarzając kilka groźnych sytuacji. Fenomenalnie funkcjonowała dziś linia pomocy z dwoma asystentami - Majewskim i Veloso, a także niezmordowanym Blasim. Cały tercet grał dokładnie tak, jak tego oczekuje, a Radek potwierdził wielki potencjał, który w nim drzemie. Chłopak ma papiery na to, by zostać kimś więcej niż tylko zmiennikiem Modrića. Wystarczy tylko, że będzie ciężko pracował.

Po pierwszej wygranej, bardzo szybko przyszła również pierwsza porażka, z Portsmouth na Fratton Park, a naszym katem okazał się Peter Crouch, który dwukrotnie pokonał Gomesa. My zdołaliśmy odpowiedzieć jedynie przepięknym trafieniem Jermaina Jenasa zza pola karnego. Mimo iż mieliśmy swoje szanse, nie udało się odwrócić losów spotkania i komplet punktów zasłużenie pozostał w Portsmouth.

Portsmouth

Porażka zdecydowanie pogorszyła mój nastrój, ale niedługo po spotkaniu mój asystent przekazał mi dwie dobre wiadomości: do treningów wrócili Luka Modrić oraz Alan Hutton. Luka powinien wreszcie odegrać rolę playmakera, którą chciałem mu powierzyć od początku sezonu, natomiast Szkot z całą pewnością rozwiąże nasze problemy z linią obrony pozwalając na przesunięcie Corluki do środka.
Rzutem na taśmę, udało nam się również podpisać kontrakt z niezwykle perspektywicznym francuskim prawym obrońcą – Lamine Gassamą. Chłopak przyszedł do nas z Lyonu za nieco ponad 2,5 miliona funtów i będzie dostawał szansę w Carling Cup oraz w Pucharze Anglii. Wierzę, że coś z niego wyrośnie, bo potencjał ma ogromny.

Gassama

Już po trzech dniach nadszedł czas na mój debiut w tegorocznej edycji Pucharu UEFA. W ostatniej rundzie kwalifikacyjnej zmierzyliśmy się ze szkockim Hibernian – zespołem tyleż niedocenianym przez bukmacherów, co nieobliczalnym, szczególnie w wypadku małej 'bitwy o Wielką Brytanię'. Ze względu na nieco niższą klasę przeciwnika oraz to, że w weekend wyjeżdżamy do Liverpoolu na arcytrudne spotkanie z liderem, postanowiłem dać szansę w większości dublerom.

Mimo gigantycznej przewagi (goście oddali zaledwie jeden strzał!), pokonaliśmy Jasona Browna tylko raz za sprawą przekwalifikowanego przeze mnie na prawe skrzydło Taarabta. Francuz zamienił na bramkę fantastyczne podanie od Radka Majewskiego, który po słabszym meczu w lidze, dziś znów błyszczał w środku pola. Tytaniczną pracę wykonywał Jenas wraz z Huddlestonem, solidnie zaprezentował się Ricardo Rocha. Szkoda, że Lewandowski, który dostał szansę od pierwszej minuty, raził nieskutecznością i widać jego problemy z przestawieniem się na brytyjski styl gry. Jego zmiennik Campbell był jeszcze mniej widoczny i coraz poważniej myślę nad odesłaniem Anglika z powrotem do Manchesteru. Słabo także zaprezentował się Dos Santos, który dodatkowo doznał kontuzji. Tak czy inaczej, do Szkocji jedziemy tylko z jednobramkową zaliczką, więc nie ma mowy o jakimkolwiek zlekceważeniu rywala.

Nasze sobotnie spotkanie z Liverpoolem zapowiadano szumnie jako hit piątej kolejki. Rafa Benitez kuriozalnie wypowiadał się w mediach, podkreślając iż mamy szansę na sprawienie niespodzianki. Nie żebym nie wierzył w swój zespół, ale na chwilę obecną to raczej 'The Reds' mieli niemałą szansę na sprawienie nam niezłego lania, dlatego też postanowiłem ustawić swoich piłkarzy bardziej defensywnie niż zazwyczaj. Na szpicy ustawiłem Benta, aby wykorzystać jego szybkość przy kontratakach, natomiast za jego plecami operował Modrić, który mimo iż nie był w pełni sił, wybiegł w podstawowym składzie kosztem Radka.

Ustawienia

Niestety, kandydaci do tytułu Mistrza Anglii bardzo szybko, bo już w pierwszej połowie, wybili nam z głowy marzenia o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. W 11 minucie Dirk Kuyt otworzył wynik spotkania dobijając strzał z 20 metrów Stevena Gerrarda, ale był to dopiero początek kanonady gospodarzy. Przez niemal pół godziny znakomicie pomiędzy słupkami spisywał się Gomes, ale w 41 minucie skapitulował po raz kolejny. Tym razem katem okazał się Benayoun, który wszedł w naszą obronę jak w masło i strzałem w długi róg pokonał Brazylijczyka. Dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dokonał Kuyt i na przerwę schodziliśmy z trzema bramkami w plecy.

W drugiej połowie nasza gra wyglądała nieco lepiej, nawet zdarzało nam się groźnie kontratakować, ale tego dnia nie wychodziło nam kompletnie nic. Fatalnie zagrał Modrić, którego w 63 minucie zmienił Majewski. Polak jednak nie spisał się lepiej i był w zasadzie niewidoczny. Silni Hyypia i Skrtel zupełnie zneutralizowali Benta, którego zluzował Lewandowski. Bramki nie strzelił, ale potrafił przyjąć piłkę z rywalem na plecach i mądrze ją odegrać. Nie ma co gadać – zagraliśmy fatalnie, z podkulonymi ogonami i trzybramkowym bagażem wracaliśmy do Londynu. Coś musi się zmienić!!

Kolejna porażka skomplikowała nieco naszą sytuację w tabeli, ponieważ znaleźliśmy się na odległym 14 miejscu z zaledwie dwupunktową przewagą nad strefą spadkową. Wprawdzie to dopiero początek sezonu i wszystko może się zmienić, ale... również i na gorsze. Jak burza idzie za to nasz poprzedni rywal.

Tabela

Okazję do podbudowania morale dostaliśmy w trzeciej rundzie Carling Cup, w której podejmowaliśmy na własnym stadionie Hull City. Zgodnie z moimi założeniami, okazję do gry otrzymali zmiennicy, a ze względu na kontuzje Dos Santosa, zagrał nawet banita Gilberto. Z podstawowych piłkarzy dałem szansę jedynie rekonwalescentowi Huttonowi oraz niespełniającemu oczekiwań Romanowi.

Od samego początku mieliśmy zdecydowaną przewagą, ale na jej efekty przyszło nam czekać aż do 32 minuty. Wtedy to Majewski zagrał do Pavlyuchenki, a ten z pierwszej piłki wypuścił w korytarz niepilnowanego Taraabta. Francuz, identycznie jak w meczu z Hibernianem, wpadł w pole karne i strzałem w długi róg pokonał bezradnego golkipera gości. W drugiej części gry kibice doczekali się kolejnej bramki. Tuż po tym, gdy zegar wskazał 61 minutę, Radek Majewski fenomenalnie podał do Romana, a Rosjanin wreszcie, po raz pierwszy w tym sezonie, wygrał pojedynek z bramkarzem. Mimo iż był to Puchar Ligi, nasz rosły napastnik cieszył się z pierwszej bramki w barwach klubu niczym dziecko. Mam nadzieję, że teraz będę oglądał go w takiej sytuacji znacznie częściej.

Roman zagrał bardzo dobry mecz, zaliczył bramkę i asystę, ale żeby nie przesłodzić, prawda jest taka, że mógł zdobyć w tym spotkaniu jeszcze ze dwa gole. Znów bardzo pozytywnie zaprezentował się Majewski, asystując przy trafieniu Rosjanina i powoli polski pomocnik zgłasza akces do częstszej gry w lidze. Wygraliśmy 2:0, a naszym kolejnym rywalem w tych rozgrywkach będzie drugoligowy Watford.

Ligowy pojedynek z Manchesterem City na własnych śmieciach był dla mnie meczem absolutnie kluczowym. Nie dość, że 'Niebiescy' bezpośrednio wyprzedzają nas w tabeli, to dodatkowo przedłużenie passy ligowych porażek do trzech mogłoby wprowadzić do drużyny prawdziwą panikę i demobilizację. Goście to zespół dobrze poukładany i solidnie wzmocniony, dzięki pieniądzom wykładanym przez nowych właścicieli. Mark Hughes, podobnie jak ja, zdecydował się bardzo mocno obsadzić środek pola i zawodnicy tacy jak Moutinho czy Palombo mogli napsuć nam sporo krwi. Jedynym słabym punktem był młody Evans, który został umieszczony na szpicy ataku. Genialny Robinho na lewym skrzydle i błyskotliwy Srna po drugiej stronie sprawiali, że to 'The Citizens' byli faworytem tego spotkania. Bardzo liczyłem, że moi gladiatorzy – Veloso i Blasi – skutecznie wykonają swoją robotę, wyłączając z gry odpowiednio Moutinho i Gelsona. Na skrzydłach Zhirkov z Lennonem, który na chwilę obecną wygrywa rywalizację z Bentleyem, będą centrować piłkę do Roberta Lewandowskiego. Polak absolutnie sobie nie radzi i jak na razie nie strzelił ani jednego gola! Wobec nieskuteczności wszystkich innych atakujących, postanowiłem dać mu motywację do lepszej gry, wystawiając go w tak ważnym meczu od początku. Za jego plecami będący już w pełni formy fizycznej Modrić, natomiast linia obrony pozostała bez zmian.

Od początku, zgodnie z przewidywaniami, był to mecz walki, w którym ciężko było doszukać się finezyjnych akcji. Mnóstwo frajdy miał za to każdy koneser taktyczny oglądający to spotkanie – moi chłopcy zagrali po prostu bezbłędnie. Robinho nie istniał wcale, wdając się co chwile w przegrane pojedynki z Huttonem, a młodemu Evansowi odechciało się grać już po kilku starciach z fenomenalnie grającym Woodgatem. Środek pola zdominowali Blasi z Veloso, którzy oprócz fantastycznej 'czarnej roboty' mądrze rozdzielali futbolówkę. W zasadzie jedyne zagrożenie pod naszą bramką stwarzał Wright-Philips, ale jego strzały rzadko kiedy leciały w światło bramki. Niemniej jednak dzisiejszego dna Bale był zazwyczaj o tempo wolniejszy od filigranowego Anglika. Pomimo naszej dobrej gry, na przerwę schodziliśmy z rezultatem bezbramkowym.

Dokonałem jednej zmiany – za kompromitującego się (nota 5.0) Zhirkova wprowadziłem Radka Majewskiego, który zamienił się pozycjami z Modrićem. W szatni poprosiłem jeszcze piłkarzy o taką samą ambicję w drugiej połowie i... nie zawiodłem się! W 51 minucie rzut wolny z lewej strony wykonywał Veloso. Portugalczyk wypatrzył stojącego przed polem karnym Woodgate'a i zagrał mocną piłkę po ziemi. Nasz stoper od razu huknął z całych sił bez przyjęcia i... GOOOOL!!! 1:0, co za mecz w wykonaniu Jonathana! Po strzelonej bramce nieco się cofnęliśmy i goście nas przycisnęli, ale nie było mowy o panicznym wybijaniu piłki przed siebie, o nie – mieliśmy wszystko pod kontrolą. W 60 minucie na placu gry zameldował się Pavlyuchenko w miejsce kompletnie zagubionego Roberta. Wreszcie na 6 minut przed końcem regulaminowego czasu gry, świetny rajd na lewej stronie przeprowadził Modrić, po czym dośrodkował w pole karne. Źle wybijał głową Richards i piłka trafiła pod nogi Lennona, który prostopadłym podaniem znalazł niepilnowanego Majewskiego i... było już 2:0! Polski pomocnik podbiegł do kibiców i utonął w ich ramionach. Wiedziałem, że teraz zwycięstwo na pewno nie wymknie nam się z rąk. I choć w 95 minucie kontaktowego gola zdobył Ireland, to arcyważne trzy punkty pozostały na White Hart Lane!

Citizens

Generalnie jestem bardzo zadowolony z postawy moich podopiecznych. Rozegrali fenomenalne spotkanie, gryząc trawę na całej długości boiska od początku do końca spotkania. Ostoją obrony stał się Jonathan Woodgate, który jak widać w razie potrzeby potrafi również strzelić piękną bramkę. Znakomicie zagrał również Hutton i coś mi się zdaje, że nieco pochopnie oceniłem go przed sezonem. Na plus również Lennon, obaj środkowi no i oczywiście Radek Majewski, który stał się prawdziwym ulubieńcem kibiców w północnym Londynie. Chłopak robi tu fenomenalną karierę i jego dyspozycja przerasta najśmielsze oczekiwania. Dość bezbarwnie Luka, natomiast fatalnie spisał się dziś Zhirkov i Lewandowski. Drugi z Polaków ma ogromne problemy z aklimatyzacją i przeskoczeniem na, parafrazując selekcjonera polskiej reprezentacji, 'international level'. Ciągle jednak w niego wierzę i liczę na jego rozwój, bo ma w sobie niemniejszy potencjał niż Majewski. Co do Rosjanina, to nie mam pojęcia co dzieje się z tym piłkarzem. Od trzech spotkań jest najgorszy na boisku i nie stwarza żadnego zagrożenia, chyba że pod własną bramką! Oby nasz skrzydłowy złapał w końcu formę ze sparingów, bo długo może nie zagrzać miejsca w klubie... Nie bądźmy jednak pesymistami – wygraliśmy bardzo ważne spotkanie i pozwala to z optymizmem patrzeć na najbliższe pojedynki z Boltonem i Hull. Czyżby to początek serii naszej dobrej gry?

O artykule
Kategoria: Kariery
Podkategoria: FM 2009
Dodano: 23.01.2009

Liczba wyświetleń: 4709

Średnia ocen: 4.62

O autorze
Nick: Matheo
Napisanych artykułów: 3

Inne artykuły tego autora:
Come on you Spurs (cz.2)
Przewodnik ligowy cz.2: Białoruś, Bułgaria, Chorwacja


Komentarze
vv0ytekk
Ciekawy Opek:) z Playmakerów poleciłbym Ci Rogera Guerreiro:) naprawdę wymiata;) może grać też na lewej pomocy. A zamiast Zhyrkova? hmm... wspomniany Roger, albo Demba Ba z Hoffenheimu! ;) SPrwadź to Matheo!
25 stycznia 2009 12:51
Macjag5
Jestem pod wrażeniem tego artykułu!! Piękną historię można stworzyć!! Kocham Football Managera!! Pozdrawiam
25 stycznia 2009 14:17
zenekrolnik
Pierwszą karierę pod patchem 9.1 rozpoczynałem właśnie Tottenhamem, wprawdzie miałem zupełnie inną politykę transferową i stawiałem na zupełnie innych graczy zwłaszcza w obronie to sukcesy odniosłem 4 miejsce w lidze.

BTW. Cudowny, kosmiczny, zajebisty tekst. Pozdrawiam!
25 stycznia 2009 20:38
bzychol
Czekam na następną część opka :) Dobra robota !!
26 stycznia 2009 21:49


 


Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany!

© Centrum FM
Mapa serwisu