W dzisiejszych czasach wiele mówi się o tzw. mobbingu, czyli nieuzasadnionym znęcaniu się nad pracownikami przez ich przełożonych. Media starają się piętnować to niepokojące zjawisko poprzez nagłaśnianie kolejnych przypadków i trąbienie o wysokich wyrokach dla zdemoralizowanych pracodawców. Niestety, nie wszyscy wyciągają odpowiednie wnioski... Weźmy na przykład redakcję Centrum Football Managera – Dr. Strange w celu opracowania pierwszej części poradnika wybrał się do trzech wysoko rozwiniętych państw Unii Europejskiej. Mógł podziwiać ogromne stadiony w Anglii, popijać Belgijską czekoladę w Brukseli czy też zachwycać się alpejskimi pejzażami w Austrii. Ja natomiast, jako nowy redaktor, nie miałem już tyle szczęścia...
Rano, pierwszego dnia w pracy, na moim biurku leżały trzy bilety samolotowe i kartka z notatnika. Nie byłem w stanie rozczytać informacji na dwóch pierwszych, ponieważ zapisane były w całości rosyjską cyrylicą, natomiast na ostatnim dominującym wzorem była biało-czerwona krata. Rzuciłem jeszcze okiem na karteczkę: "miłej zabawy, pozdrawiam Dr.Strange" głosił cokolwiek ironiczny napis. No cóż – zapraszam w drugą wycieczkę po europejskich ligach. Tym razem na rozkładzie jazdy Białoruś, Bułgaria i Chorwacja, a za kierownicą Matheo.
Białoruś:

Naszym pierwszym przystankiem będzie kraj, który śmiało możemy uznać za żywy pomnik socjalizmu, w pełnym tego słowa znaczeniu. Przechadzając się po ulicach Mińska niemal na każdym większym placu bystrym spojrzeniem mierzył mnie Włodzimierz Lenin, a w klubowych siedzibach, podczas „wywiadów terenowych” na każdej ścianie wisiał portret prezydenta Łukaszenki obok skrzyżowanego sierpa i młota. Nie muszę chyba dodawać, że tutejsi działacze należą do ludzi niezwykle serdecznych i - nazwijmy to - wylewnych. Rozmawiają niemalże o wszystkim, oprócz piłki nożnej, co w dość dobry sposób obrazuje stan w jakim znajduje się białoruski futbol.
Programiści SI dali graczom do dyspozycji dwie klasy rozgrywkowe na Białorusi: „Najwyższą” i „Pierwszą” ligę. W obu dywizjach ciężko doszukać się piłkarskiego potentata, zespołu który wybijałby się zdecydowanie ponad postsowiecką przeciętność. Wręcz przeciwnie – większość klubów, szczególnie tych w niższej lidze, ma spore problemy finansowe, przez co jakiekolwiek plany transferowe należy włożyć między bajki, przynajmniej na początku. Wyjątkiem od tej reguły może być mistrz i uczestnik kwalifikacji do Ligi Mistrzów - BATE Borisow, które jednak też do gigantów nie należy. Piłkarze w „Pierwszej Lidze” prezentują się niezbyt ciekawie – większość z nich to mało utalentowani juniorzy z okolicznych szkółek, białoruscy emeryci albo półamatorzy w sile wieku, więc nietrudno sobie wyobrazić, że z taką ekipą zdobywanie jakichkolwiek laurów, nawet w rodzimej piłce, będzie niezwykle trudne. Dodatkowo poprzeczkę podnosi zakaz posiadania obcokrajowców w swoim składzie, a także to, iż do białoruskiej ekstraklasy awansuje jedynie zwycięzca rozgrywek. Z ligą na koniec sezonu pożegnają się dwie najsłabsze drużyny. Podsumujmy więc: 26 kolejek rozgrywanych systemem wiosna - jesień, brak środków na funkcjonowanie klubu i transfery, konieczność opierania się jedynie na Białorusinach oraz ograniczenia w wypożyczeniach. Większość graczy zapewne skrzywiła się z niesmakiem widząc te niedogodności, ale jestem pewien, że niektórzy wielbiciele zadań pozornie niewykonalnych widzą w „Pierwszej Lidze” swój azyl. Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale należy dodać, choćby dla zachęty: oto mój przepis na tryb hardcore w pełnym tego słowa znaczeniu.
"Najwyższa Liga” to, w porównaniu ze swoją młodszą siostrą, znaczący skok jakościowy. Kluby, mimo iż jak już na początku podkreśliłem, nie należą do instytucji zarządzanych i finansowanych w sposób wzorowy, niemniej jednak ich wartość osiąga tu większe sumy niż kilkadziesiąt tysięcy funtów. Faworytem bukmacherów i zarazem obrońcą tytułu jest BATE Borysów, a wraz z nimi swoich sił w Europie będą próbować zdobywcy drugiego i trzeciego miejsca (Puchar UEFA/Liga Europejska) a także zwycięzca w Pucharze Białorusi, który jest jedynym tego rodzaju trofeum w kraju prezydenta Łukaszenki. Podziały miejsc w europejskich rozgrywkach pokazują, iż potencjał sportowy białoruskiej ekstraklasy śmiało można by porównywać do naszej rodzimej, chociaż mimo wszystko w FM'ie polscy ligowcy, przynajmniej na pierwszy rzut oka, prezentują się nieco lepiej od ich wschodnich kolegów. W odróżnieniu od Pierwszej Ligi, w ekstraklasie możemy podnieść poziom zespołu poprzez zatrudnianie stranierich, choć i tym razem liczba przybyszów zza granicy została ograniczona do pięciu, z czego tylko czterech możemy ujrzeć w wyjściowym składzie. Po 30 meczach rozgrywanych w systemie wiosna-jesień, oprócz szczęśliwych triumfatorów, wyłoni się również trzech pechowców, którzy w przyszłym sezonie zagrają o klasę niżej. Co zatem może przyciągnąć młodych trenerów do gry na Białorusi?
Gracze w Polsce już od początku serii nie mogą się nadziwić potencjałowi chłopaków wychowanych za wschodnią granicą, dlatego nieraz hurtowo zakupują ich do siebie prowadząc zespoły polskiej ligi. Może dlatego warto by spróbować stworzyć na Białorusi prawdziwą kuźnię talentów, konsekwentnie rozbudowując przestarzałą bazę treningową oraz opierając się na swoich uzdolnionych wychowankach, którzy w przyszłości zasilą najpotężniejsze europejskie kluby i reprezentacje swojego kraju? Nigdy nie próbowałem swoich sił w tych zakątkach świata, ale myślę, że tego rodzaju perspektywa, nawet w obliczu wszystkich przeszkód, które napotkamy na naszej drodze, może być niezwykle kusząca dla prawdziwych koneserów FM'a.
Kluby z najwyższą reputacją:
1. BATE Borisow [4250]
2. MTZ-Ripo [4100]
3. FK Homel [4000]
Najbogatsze kluby: (kwoty podane w funtach)
1. BATE Borisow [6,5 miliona]
2. Dynamo Mińsk [3,6 miliona]
3. MTZ-Ripo [2,6 miliona]
Proponowany klub: Dynamo Mińsk (Najwyższa Liga) – Dynamo to klub ze stolicy Białorusi, który dysponuje drugim najwyższym budżetem, a także największym, bo aż 40 tysięcznym stadionem. Jakby tego było mało, ma najlepsze obiekty treningowe w lidze, dlatego jest idealnym miejscem do stworzenia krajowego potentata i kuźni talentów. W pierwszym sezonie nie gra w europejskich pucharach i dlatego celem każdego szanującego się menadżera powinno być przywrócenie tego klubu na należne mu miejsce w białoruskiej hierarchii, a później? Z takim potencjałem wszystko może się zdarzyć...
Rekomendacja: ![]()
![]()
Bułgaria:

Po miło spędzonym tygodniu na Białorusi, moim kolejnym celem podróży była Bułgaria. Nieocenione tym razem było moje obycie z rosyjskim podczas poprzedniej wycieczki, dzięki czemu na lotnisku w Sofii nie miałem już żadnych problemów z odprawą. Szybko mogłem zabrać się za zadanie, które miałem do wykonania i udałem się do siedzib klubów w stolicy, a także do miejscowego ZPN. Bułgaria niedawno zasiliła szeregi Unii Europejskiej i miałem tu już do czynienia zupełnie z innymi standardami niż ostatnim razem. Nie sposób było doszukać się symboli czasów socjalistycznych, natomiast widać było, że biura prezesów drużyn były ładnie odremontowane, a zaplecze stadionowe znacznie bardziej odpowiadało choćby tym polskim standardom. A jak to wszystko wygląda w FM'ie?
Wybierając Bułgarię, mamy do dyspozycji, podobnie jak w wypadku Białorusi, dwie klasy rozgrywkowe: najwyższą „Klasę A” oraz jej zaplecze - „Klasę B”. Co ciekawe nominalna druga liga jest dodatkowo podzielona na dwie „poddywizje” pod względem położenia geograficznego występujących w nich zespołów. Zarówno na „Wschodzie” jak i „Zachodzie” gra po piętnaście klubów, wszystkie o charakterze zawodowym. Całej trzydziestce przyświeca, co zrozumiałe, jeden cel – awans do „Grupy A”. Osiągnąć go mogą zwycięzcy obu rozgrywek, a także zespoły z niższych stopni podium, które zmierzą się między sobą w barażach wyłaniających jeszcze jednego, przyszłego beniaminka. W obu grupach nie wyróżnia się jakiś zdecydowany lider, dlatego stawka w walce o awans wydaje się być wyrównana. Brutalnie mówiąc: wszystkie drużyny są równie słabe, choć należy wspomnieć, iż niektóre z nich swoim budżetem i kadrą zespołu nie dorównują nawet białoruskim drugoligowcom! W składzie nie może znaleźć się więcej niż trzech obywateli krajów spoza UE, co w połączeniu z mizernymi środkami na transfery zmusza nas w praktyce do korzystania z wychowanków i zawodników już grających w zespole. Szczerze mówiąc początek kariery na rubieżach bułgarskiego futbolu nie należy do najlepszych pomysłów, choć, podobnie jak w przypadku Białorusi, również i tu powinni odnaleźć się miłośnicy sukcesów poprzedzonych pasmem niepowodzeń i rozczarowań.
„Klasa A” to już zupełnie inna bajka. Najbogatsze kluby nie wahają się zatrudniać coraz to lepszych obcokrajowców, choć ich liczba ograniczona jest tylko do 5, podnosząc tym samym poziom rywalizacji nie tylko w drużynie, ale i w całej lidze, co ma swoje przełożenie na wyniki w europejskich pucharach. Szesnaście drużyn rywalizuje w systemie jesień-wiosna aż o cztery miejsca premiowane szansą zaprezentowania się szerszej publiczności w Europie. Mistrz wystartuje w trzeciej rundzie kwalifikacji Champions League, zespoły z niższych stopni podium w drugiej fazie kwalifikacyjnej Pucharu UEFA/Ligi Europejskiej, natomiast klub z czwartego miejsca rozpocznie swoje zmagania od najwcześniejszej fazy tych rozgrywek. Ponadto zwycięzca prestiżowego Pucharu Bułgarii również zagra w pierwszej rundzie „Pucharu Pocieszenia”, co znakomicie pokazuje potencjał tutejszej ligi. W czołowych klubach, oprócz wartościowych stranierich i ligowych średniaków, grają również reprezentanci swojego kraju, co znakomicie o nich świadczy, mając na uwadze możliwości zespołu narodowego Bułgarii. Drużyny o nieco mniejszych ambicjach muszą zrobić wszystko co w ich mocy, aby nie zająć któregoś z miejsc 14 – 16, ponieważ jest to równoznaczne ze spadkiem do „Grupy B”. Dlaczego więc wybrać Bułgarię spośród wszystkich innych krajów w Europie?
Faworyci są w stanie zapewnić przyzwoite warunki rozwoju dla każdego młodego menedżera, a i ligowi przeciętniacy dają możliwości względnie szybkiego pięcia się w górę bułgarskiej hierarchii. Przy kilku odpowiednich transferach i nowatorskiej taktyce nie będzie nam ciężko dość szybko zaistnieć w europejskich pucharach. Krótko mówiąc, grając szybko uzyskujemy oczekiwane rezultaty i notujemy zauważalny postęp, co jest przecież niezwykle ważne dla większości graczy. Czerpać radość z gry! W zasadzie możliwości zespołów grających w Bułgarii można by porównać do tych, występujących w polskiej ekstraklasie z zaznaczeniem, iż są tu zespoły o większej reputacji, dzięki czemu już w pierwszym okienku możemy sprowadzić nieco ciekawszych i bardziej utalentowanych graczy. Ponadto przejrzyste zasady, nienajgorsze warunki finansowe oraz nietuzinkowi bułgarscy ligowcy to te elementy, które czynią „Grupę A” - w mojej opinii - jedną z ciekawszych rozgrywek dla bardziej zaawansowanych FM-maniaków.
Kluby z najwyższą reputacją:
1.CSKA Sofia [6550]
-Lewski Sofia [6550]
3.Litex Łowecz [6350]
Najbogatsze kluby:
1.Lewski Sofia [6 milionów]
2.Litex Łowecz [5,75 miliona]
3.CSKA Sofia [4,7 miliona]
Proponowany klub: Litex Łowecz (Grupa A) – klub z ambicjami i hojnym właścicielem, który nie szczędzi pieniędzy, aby wreszcie na dobre wyjść z cienia dwóch stołecznych potentatów. Zdolny menedżer, mając do dyspozycji tak interesujący i perspektywiczny skład, jest w stanie osiągnąć wiele i to nie tylko na krajowym podwórku. Ten utytułowany zespół z małego miasteczka pozwoli nam cieszyć się pełnią wspomnianych przeze mnie zalet ligi bułgarskiej.
Rekomendacja:![]()
![]()
![]()
![]()
Chorwacja:

Kiedy zakończyłem owocną wizytę w Bułgarii, bardzo szybko spakowałem walizki i wybrałem się do międzynarodowego terminalu lotów w Sofii, skąd miałem polecieć prosto do słonecznej, choć niekoniecznie w tej porze roku, Chorwacji. Podróż nie trwała długo i zaraz po zameldowaniu się w jednym z hoteli w Zagrzebiu mogłem zabrać się do roboty. Ten kraj wchodzący niegdyś w skład Jugosławii to zapomniany już nieco kandydat do organizacji EURO 2012. Działacze miejscowych klubów nie rozpamiętują porażki w wyborze twierdząc, że i tak poziom ich futbolu stoi i długo będzie stał wyżej niż w Polsce. Choć ciężko się z nimi nie zgodzić, to po gościnności, jakiej uświadczyłem na Białorusi i w Bułgarii, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że w sercach chorwackich kibiców tkwi jednak jeszcze mała zadra. Zresztą nie będę przedłużać – zapewne znacznie bardziej interesuje Was wirtualna rzeczywistość.
Wzorem poprzednich przedstawionych przeze mnie krajów, również i tym razem twórcy gry oddali nam do dyspozycji dwie klasy rozgrywkowe: po prostu pierwszą i drugą ligę. Zespoły w grające na zapleczu ekstraklasy to w większości stabilni finansowo przeciętniacy, wśród których znajdzie się jedna lub dwie drużyny, którym najbliżej jest, przynajmniej na papierze, do awansu. 16 klubów mierzy się ze sobą w ogólnie przyjętym w kontynentalnej Europie systemie jesień - wiosna walcząc o miejsca premiowane promocją do wyższej klasy rozgrywkowej. Rywalizacja jest o tyle zacięta, iż upragniony awans wywalczy jedynie zwycięzca ligi, a vice mistrz zakwalifikuje się do barażu, który rozegra z przedostatnią drużyną pierwszej ligi. Znacznie łatwiej uzyskać jest wilczy bilet, ponieważ z ligą na koniec sezonu żegnają się rezydenci aż czterech ostatnich miejsc w tabeli! Uwagę również zwraca dość ciekawa polityka personalna klubów z drugiej ligi, narzucona zapewne przez organ sprawujący pieczę nad porządkiem rozgrywek. Widać, że kładzie się tu nacisk na szkolenie młodzieży, gdyż oprócz ograniczenia liczby obcokrajowców w wyjściowym składzie do czterech, panują również i inne, mniej powszechne w Europie regulacje. W kadrze na każde ligowe spotkanie musi znaleźć się co najmniej dwóch wychowanków poniżej 22 roku życia, co niejako wymusza staranną obserwacje zespołów juniorskich w celu wyłowienia najzdolniejszych adeptów. Jakby tego było mało, w każdym okienku transferowym możemy wypożyczyć dowolna liczbę piłkarzy... pod warunkiem, że nie skończyli jeszcze 23 lat. Dlatego już na wstępie możemy zapomnieć o czasowym wzmacnianiu naszego zespołu doświadczonymi piłkarzami, którzy wydatnie mogliby nam pomóc w walce o awans. Należy natomiast odważnie zainwestować w juniorów. Nie dziwmy się później, że nadzieja polskiej piłki - Radosław Majewski gra w Polonii Warszawa, natomiast jego rówieśnik z kadry Chorwacji - Luka Modrić jest liderem środkowej formacji Tottenhamu...
W pierwszej lidze gra, przynajmniej z założenia, ścisła krajowa czołówka, ponieważ pojedynki pomiędzy sobą toczy tu jedynie 12 zespołów. Co ciekawe rozgrywki w systemie jesień-wiosna uwzględniają aż 33 spotkania, co oznacza iż wszystkie zespoły mierzą się ze sobą aż trzykrotnie. Większość z nich to dobrze prosperujące i właściwie poukładane względem organizacyjnym kluby, które wypadają pod tym względem nawet lepiej niż ich odpowiedniki w Bułgarii. Z tymże nad Adriatykiem liga rokrocznie wygląda podobnie: gra Dynamo i 11 innych zespołów. Klub z Zagrzebia to absolutny potentat wyprzedzający swoich konkurentów o lata świetlne zarówno pod względem finansowym jak i sportowym. Zawdzięcza to głównie dzięki wyśmienicie prowadzonej polityce transferowej, czego efektem były wielomilionowe sprzedaże m.in.: Vedrana Corluki czy choćby wspomnianego Luki Modricia. To właśnie stołeczny klub już trzeci raz z rzędu, dzięki wygraniu ligi, wystartuje w pierwszej fazie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. W Pucharze UEFA/Lidze Europejskiej zagrają zespoły z miejsc drugiego i trzeciego, a także zdobywca Pucharu Chorwacji. W wyjściowej jedenastce podczas ligowego spotkania nie może znaleźć się więcej niż czterech obcokrajowców, co podobnie jak w wypadku drugiej ligi, znacznie podnosi poziom szkolenia młodzieży. Choć wypożyczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej nie są obłożone tak restrykcyjnymi sankcjami jak te w niższej lidze, to jednak i tu wielbiciele krótkoterminowych transferów napotkają przeszkodę: nie wolno nam jest wypożyczyć w całym sezonie więcej niż sześciu zawodników. O zasadach spadku napisałem przy okazji drugiej ligi. Pozostaje pytanie czy jest coś w lidze chorwackiej, co wciągnie nas na wiele godzin rozgrywki?
Na pewno warto zakotwiczyć tu choćby po to, aby na własnym przykładzie przekonać się o talencie piłkarzy reprezentujących tą bałkańską nację i potwierdzić lub obalić ten mit. Kusząca, szczególnie dla znużonych tradycyjną rozgrywką, wydaje być się perspektywa trzech spotkań z każdym zespołem w sezonie, natomiast amatorom zabawy w szlifowanie diamentów również nie powinno zabraknąć ciekawych wrażeń. Co zaś tyczy się zwyczajnych graczy? Osobiście nie przekonałem się do ligi chorwackiej, która, mówiąc szczerze, wydaje się być nieco mniej udaną i bardziej skomplikowaną wersją rozgrywek w Bułgarii czy - nie przymierzając - Polsce. Niemniej jednak, chętnych do zrzucenia z tronu potężnego Dynamo serdecznie zapraszam.
Kluby z największą reputacją:
1.Dinamo Zagrzeb [6450]
2.Hajduk Split [5800]
3.Rijeka [5700]
Najbogatsze kluby:
1.Dinamo Zagrzeb [10,25 miliona]
2.Hajduk Split [6,25 miliona]
3.NK Varteks [3,6 miliona]
Proponowany klub: NK Zagrzeb – klub ze stolicy będący zawsze na drugim planie, daleka za wielkim rywalem zza miedzy. Przyzwoite zaplecze finansowe, pojemny stadion i przede wszystkim krwiożercza rywalizacja z Dynamem, to główne zalety wyboru tej właśnie drużyny. Dajmy odrobinę radości tej mniejszej części stolicy Chorwacji.
Rekomendacja: ![]()
![]()
IMO trochę za dobre te rekomendowane drużyny na Białorusi i w Bułgarii. Dwa sezony i już nie ma rywalizacji na arenie krajowej.